Reklama

Reklama

Śledztwo w sprawie Donalda Trumpa. "Nie mam wyboru"

Były prezydent USA Donald Trump odmówił w środę złożenia zeznań w biurze prokuratora generalnego stanu Nowy Jork, powołując się na piątą poprawkę do konstytucji USA. Zezwala ona każdemu obywatelowi na nieobciążanie siebie podczas przesłuchań.

Biuro prokurator generalnej Letitii James od ponad trzech lat prowadzi dochodzenie mające ustalić, czy firma Trump Organization wprowadziła w błąd kredytodawców, ubezpieczycieli i organy podatkowe, przekazując im mylące sprawozdania finansowe.

USA a śledztwo w sprawie Trumpa. "Nie mam wyboru"

Trump powiedział, że "odmówił odpowiedzi na pytania w ramach praw i przywilejów przyznanych każdemu obywatelowi na mocy konstytucji Stanów Zjednoczonych".

Według telewizji CNN w środę rano Donald Trump zapowiedział, że będzie widział się z James "w sprawie kontynuacji największego polowania na czarownice w historii USA!". - Moja wielka firma i ja sam jesteśmy atakowani ze wszystkich stron. Banana Republic! - podkreślił.

Reklama

- Nie mam absolutnie żadnego wyboru, ponieważ obecna administracja i wielu prokuratorów w tym kraju przekroczyło wszelkie moralne i etyczne granice przyzwoitości - uzasadniał były prezydent.

Przypomniał, że kiedyś prokurator zapytał go: "Jeśli jesteś niewinny, dlaczego przywołujesz piątą poprawkę?". - Teraz znam odpowiedź na to pytanie. Kiedy twoja rodzina, twoja firma i wszyscy ludzie w twojej orbicie stali się celem bezpodstawnego, politycznie motywowanego polowania na czarownice wspieranego przez prawników, prokuratorów i Fake News Media, nie masz wyboru - tłumaczył Trump.

Śledztwo w sprawie Trumpa. Polityk wybrał piątą poprawkę

CNN zauważa, że niektórzy jego doradcy sugerowali, aby odpowiadał na pytania, ponieważ wcześniej zeznawał na tematy finansowe pod przysięgą. Inni ostrzegali go przed udzielaniem jakichkolwiek odpowiedzi ze względu na potencjalnie groźne konsekwencje prawne, na jakie może być narażony.

"New York Times" relacjonował, że wokół biura prokuratora generalnego Nowego Jorku przy 28. Liberty Street na Manhattanie zauważono agentów Secret Service oraz kilkunastu policjantów oczekujących na przybycie byłego prezydenta Trumpa. Ustawiono tam też metalowe barierki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy