Skandal w konsulacie, nowe nagranie z agentem ICE. Zagrodzono mu drogę
Funkcjonariusz ICE (Służby Imigracyjnej i Kontroli Celnej) próbował wtargnąć na teren konsulatu Ekwadoru w Minneapolis - przekazało ekwadorskie ministerstwo spraw zagranicznych. Pojawienie się agenta postawiło na nogi pracowników placówki, którzy uruchomili procedurę awaryjną. Międzynarodowy skandal ma miejsce zaledwie kilka dni po tym, jak siły federalne w Minneapolis zastrzeliły 37-letniego pielęgniarza Alexa Prettiego.

Z komunikatu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ekwadoru wynika, że agent federalny próbował wedrzeć na teren konsulatu we wtorek ok. godz. 11 czasu lokalnego.
- Widziałam, jak funkcjonariusze gonili dwie osoby na ulicy. W pewnym momencie osoby te schroniły się w konsulacie, a funkcjonariusze próbowali wbiec tam za nimi - przekazała świadek zdarzenia, cytowana przez agencję Reutersa.
Kobieta prosiła o zachowanie anonimowości, tłumacząc, że "boi się odwetu ze strony rządu federalnego".
Agent ICE próbował wedrzeć się do konsulatu. Ekwador składa protest
"Urzędnicy niezwłocznie uniemożliwili funkcjonariuszowi ICE wejście do placówki konsularnej, zapewniając tym samym ochronę obywatelom Ekwadoru. (...) Uruchomili jednocześnie protokoły awaryjne wydane przez MSZ" - przekazała ekwadorska dyplomacja.
W sieci pojawiło się nagranie z wnętrza placówki, na której widać konfrontację z agentem.
W związku ze zdarzeniem Ekwadorczycy złożyli notę protestacyjną w ambasadzie USA. Ani Departament Stanu, ani Departament Bezpieczeństwa Krajowego, który nadzoruje ICE, nie udzieliły komentarza w tej sprawie.
"Zgodnie z traktatem międzynarodowym ambasady, urzędy konsularne i inne placówki dyplomatyczne danego kraju są uznawane za suwerenne terytorium tego narodu, chronione immunitetem dyplomatycznym przed nieautoryzowanym wjazdem przedstawicieli innych rządów" - przypomina Reuters.
Tragiczna akcja ICE w Minneapolis. Co zrobi Donald Trump?
Do międzynarodowego skandalu doszło zaledwie kilka dni po śmierci Alexa Prettiego z rąk agentów federalnych. Protestujący przeciw ICE 37-letni pielęgniarz został powalony na ziemię przez grupę funkcjonariuszy, a następnie wielokrotnie postrzelony z bliskiej odległości.
Zarówno służby federalne, jak i administracja Donalda Trumpa, a także sam prezydent USA twierdzą, że mężczyzna "sięgał po broń", jednak przeczą temu relacje świadków i krążące w sieci nagrania.
To druga ofiara śmiertelna operacji Metro Surge w Minneapolis. Na początku stycznia agent ICE zastrzelił 37-letnią Renee Nicole Good. Śmierć aktywistki spotkała się z falą protestów zarówno w Minnesocie, jak i w całym kraju. Według stacji NBC, w ciągu ostatniego kwartału, federalne służby imigracyjne postrzeliły 12 osób.
Po fali krytyki na działania służb, Trump zapowiedział próbę deeskalacji sytuacji w Minnesocie. We wtorek Tom Homan, odpowiedzialny za bezpieczeństwo granic w administracji Trumpa, spotkał się z burmistrzem Minneapolis Jacobem Freyem i gubernatorem Minnesoty Timem Walzem, aby wspólnie podjąć próbę załagodzenia kryzysu.
Według amerykańskich mediów Waszyngton miał też podjąć decyzję o odwołaniu z Minnesoty kontrowersyjnego oficera Straży Granicznej Border Patrol, Grega Bovino. Dowódca uważany za "twarz" operacji przeciw migrantom po śmierci Prettiego nazwał go "wewnętrznym terrorystą".












