Reklama

Reklama

Skandal seksualny z księciem Andrzejem. Scotland Yard musi się tłumaczyć

Skandal z księciem Andrzejem zatacza coraz szersze kręgi. Teraz Scotland Yard musi się tłumaczyć, dlaczego już cztery lata temu nie zareagował na zgłoszenie dotyczące jego rzekomych kontaktów seksualnych z 17-letnią Amerykanką. Miała ona zostać sprowadzona do Londynu na zlecenie przyjaciela księcia, skazanego pedofila, amerykańskiego finansisty Jeffreya Epsteina.

Według informacji uzyskanej przez Scotland Yard, w roku 2001 syn królowej Elżbiety II miał uprawiać seks z nastolatką w londyńskim domu partnerki Jeffrey’a Epsteina. Zrobione w tym czasie zdjęcie z księciem obejmującym 17-letnią Virginię Roberts za biodra opublikowały światowe media.

W udzielonym niedawno wywiadzie BBC książę stwierdził, że nie pamięta, gdzie fotografia ta została wykonana. Zasugerował nawet, że to fotomontaż.

Po otrzymaniu zgłoszenia, Scotland Yard początkowo zajął się tą sprawą, ale po wykonaniu wstępnych czynności, postanowił nie kierować jej na dalsze tory - uznał ją za zamkniętą. Odpowiedzi na pytanie: co legło u podstaw tej decyzji, domaga się od policji specjalny komisarz, reprezentujący ofiary handlu żywym towarem.

Reklama

Virginia Roberts była jedną z wielu młodych dziewcząt, które wykonywały usługi seksualne na zlecenie Jeffreya Epsteina. W sierpniu tego roku, skazany za stręczycielstwo i pedofilię multimilioner popełnił samobójstwo w więzieniu, oczekując na kolejną rozprawę sądową. Amerykański wymiar sprawiedliwości prowadzi dochodzenie, które ma na celu pociągnięcie do odpowiedzialności współpracowników Epsteina i ludzi, którzy korzystali z jego usług.

W ubiegłym tygodniu książę Andrzej, po udzieleniu wywiadu BBC, wycofał się z życia publicznego i zrezygnował z patronowania ponad 200 organizacjom charytatywnym. 

Zaprzecza, jakoby kiedykolwiek uprawie seks z nastoletnią Amerykanką.

Bogdan FrymorgenJoanna Potocka

Zobacz na stronie RMF24.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy