Reklama

Reklama

Skandal na Islandii. Nienależna pensja latami płynęła na konto dyrektora

Przez siedem lat islandzki dyrektor w zależnym od resortu środowiska funduszu pobierał nienależne wynagrodzenie. W 2015 roku pensję zabrała Rada ds. Wynagrodzeń. Jednak aż do teraz co miesiąc urzędnik dostawał równowartość ponad 4 tys. zł.

Dyrektor zarządzający islandzkiego Funduszu Przetwórczego (Úrvinnslusjóður) Ólafur Kjartansson miał pobierać nienależne wynagrodzenie za dodatkowe zlecenia, które wykonywał do 2015 roku - donosi islandzka gazeta "Stundin". Fundusz powstał w 2003 roku jako spółka zależna od Ministerstwa Środowiska i miał się zajmować zarządzaniem opłatą manipulacyjną nakładaną na większość produkowanych i importowanych towarów.

Uzyskane w ten sposób pieniądze pokrywają koszty utylizacji lub recyklingu opakowań i odpadów powstałych z produktów.

Odebrane wynagrodzenie wpływało przez... siedem lat

Ministerstwo Finansów poinformowało, że w 2015 roku weszła w życie decyzja Rady ds. Wynagrodzeń, która uznała, że nie należy dokonywać dalszych płatności na rzecz dyrektora wykonawczego w Funduszu Przetwarzania.

Reklama

Jednak mimo to po tej dacie wynagrodzenie, które wcześniej przysługiwało Ólafurowi Kjartanssonowi za dodatkowe zajęcia, nadal wpływało na jego konto.

Redbad Klynstra-Komarnicki: Skandal w Teatrze im. J. Osterwy

Działo się tak przez siedem kolejnych lat, aż ktoś zorientował się, że łącznie pobrał on ponad 10 milionów islandzkich koron nienależnej pensji (około 345 tys. zł). Daje to miesięcznie około 120 tys. koron (w przeliczeniu to około 4135 zł).

Ministerstwo Finansów uznało, że urzędnik działał w złej wierze, a pieniądze powinny zostać zwrócone. Jednak połowa należnej kwoty podlega przedawnieniu.

Prezes funduszu odmawia mediom komentarzy

Sprawa została ujawniona podczas przeprowadzonego przez resort audytu. Resort podał, że płatności nie były zgodne ze statusem urzędnika. Dlatego też ministerstwo zwróciło się o wyjaśnienia do funduszu, a następnie wyznaczyło termin wyjaśnienia sprawy i zwrotu nadpłaconych kwot.

Krajowa Izba Kontroli przekazała z kolei do islandzkiego parlamentu Althingu raport w sprawie funduszu, który m.in. mówi o niewywiązaniu się z zadań i bardzo ograniczonej kontroli nad unieszkodliwianiem odpadów w wymagany przepisami sposób. Roczne koszty funduszu to 2 mld koron islandzkich (prawie 69 mln zł).

Łódź: Dyrektor szkoły miała wyłudzać dotacje. Kwota może sięgnąć nawet 900 tys. złotych

Magnús Jóhannesson, prezes zarządu Funduszu Przetwórczego, nie chciał w rozmowie z mediami komentować sprawy ani powiedzieć, czy fundusz podejmie decyzję o przyszłości Ólafura Kjartanssona.

Ólafur Kjartansson pełnił stanowisko kierownicze w funduszu od 2003 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy