Setki tysięcy ludzi na ulicach. Potężny antyrządowy protest na Bałkanach
Nawet 300 tys. ludzi miało uczestniczyć w sobotniej demonstracji na ulicach Belgradu. Manifestanci nieustannie domagają się zmiany władzy po listopadowej katastrofie budowlanej w Nowym Sadzie. - Obywatele nie chcą kolorowych rewolucji, nie chcą przemocy, a rząd chcą zmieniać podczas wyborów - odpowiedział protestującym serbski prezydent Aleksandar Vuczić. Ubolewał, że sobotnie zgromadzenie charakteryzowało się "ogromną negatywną energią".

Będziemy musieli się zmienić i jeszcze wiele się nauczyć - powiedział w sobotę prezydent Serbii Aleksandar Vuczić, komentując masowy protest zorganizowany tego dnia w Belgradzie. Serbski przywódca zaznaczył jednocześnie, że "większość społeczeństwa odrzuciła kolorową rewolucję".
- Mam nadzieję, że zrozumiano też przesłanie większości Serbii - że obywatele nie chcą kolorowych rewolucji, nie chcą przemocy, a rząd chcą zmieniać podczas wyborów - dodał prezydent, który od miesięcy wskazuje, że manifestacje są organizowane przy wsparciu "agentów zagranicznych".
Serbia. Fala protestów po katastrofie budowlanej w Nowym Sadzie
Do wybuchu protestów w Serbii doszło po katastrofie budowlanej na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie z 1 listopada 2024 roku. W wyniku zawalenia się części dachu budynku zginęło 15 osób. Demonstranci oskarżają władze o korupcję i zaniedbania, które miały doprowadzić do tragedii.
Sobotni protest został przerwany przed czasem po kilku incydentach, po których organizatorzy ogłosili, że "nie jest już to protest studencki" i wezwali zgromadzonych do powrotów do domów. Studenci rozpoczęli sprzątanie głównego miejsca zgromadzenia, a w kilku punktach miasta ruch wrócił do normy.
- Jestem dumny z faktu, że 99 proc. protestujących studentów nie chciało incydentów - powiedział prezydent Vuczić. Protest charakteryzował się jego zdaniem "ogromną negatywną energią i wściekłością wobec władz". Serbski przywódca wyraził jednocześnie zadowolenie z faktu, że podczas demonstracji nie odnotowano "żadnych zgonów ani ciężkich obrażeń".
Ponad 300 tys. ludzi na ulicach. Wielka manifestacja w Belgradzie
Prezydent dodał, że rannych zostało w sobotę 56 osób, ale nikt nie znajduje się w stanie zagrażającym życiu. - Zatrzymano 22 osoby podejrzewane o wandalizm, ataki na policję i inne osoby - zaznaczył.
Archiwum Zgromadzeń Publicznych, organizacja zajmująca się w Serbii badaniem masowych zgromadzeń, oszacowało w sobotę w nocy, że w proteście uczestniczyło od 275 do 325 tys. osób, co czyni go najliczniejszym w historii Serbii. Według policji w manifestacji uczestniczyło ponad 107 tys. osób.
Warto zauważyć, że emocje przeniosły się również do serbskiego parlamentu. W Interii pisaliśmy o akcji posłów opozycji, którzy przed kilkunastoma dniami odpalili granaty dymne podczas obrad. Był to znak ich protestu przeciw polityce rządzących oraz symbol solidarności ze studenckimi protestami.
----
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












