Seria incydentów w krajach NATO. Drony nadleciały znad Rosji
Dron znad Rosji naruszył łotewską przestrzeń powietrzną i eksplodował - poinformowało Ministerstwo Obrony Łotwy. W komunikacie podkreślono, że nikt nie został ranny, nie doszło także do żadnych szkód w infrastrukturze cywilnej. Po kilku godzinach przekazano, że było to ukraińskie urządzenie. O incydencie z udziałem bezzałogowca z Rosji poinformowała także Estonia.

W skrócie
- Dron znad Rosji naruszył łotewską przestrzeń powietrzną i eksplodował, nie powodując obrażeń ani szkód w infrastrukturze cywilnej.
- Estońska Służba Wywiadu Zagranicznego poinformowała o incydencie, w którym dron znad Rosji uderzył w komin elektrowni Auvere.
- Prezydent Łotwy, Edgars Rinkeviczs, przekazał, że dron należał do Ukrainy i wykonywał misję, której celem były obiekty na terytorium Rosji.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
"Siły Powietrzne zidentyfikowały obcy bezzałogowy statek powietrzny, który wleciał w łotewską przestrzeń powietrzną z Rosji" - przekazano w komunikacie resortu obrony Łotwy.
Jak dodano, wojskowy system wczesnego ostrzegania wykrył eksplozję w regionie położonego we wschodniej Łotwie miasta Krasław.
Łotwa i Estonia. Drony znad Rosji naruszyły przestrzeń powietrzną
Łotewskim służbom udało się odnaleźć szczątki bezzałogowca znad Rosji. "Na miejscu zdarzenia obecni są przedstawiciele Narodowych Sił Zbrojnych, Policji Państwowej i Państwowej Straży Granicznej" - dodano w komunikacie.
"Nie stwierdzono dalszego zagrożenia dla bezpieczeństwa ludności cywilnej ani łotewskiej przestrzeni powietrznej. Nikt nie został ranny, a infrastruktura cywilna nie uległa uszkodzeniu" - podkreślono.
Funkcjonariusze wszczęli śledztwo, które ma na celu wyjaśnić okoliczności zdarzenia. O podobnym incydencie poinformowała także Estonia.
"Dron uderzył w komin elektrowni Auvere. Nikt nie został ranny" - powiadomiła w oświadczeniu Estońska Służba Wywiadu Zagranicznego, dodając, że "dron wszedł w przestrzeń powietrzną Estonii znad Rosji".
Ukraiński dron na Łotwie. Nadleciał z Rosji
Po kilku godzinach od incydentu prezydent Łotwy Edgars Rinkeviczs poinformował, że dron należał do Ukrainy. Wleciał w przestrzeń powietrzną Łotwy wykonując misję, której celem były obiekty na terytorium Rosji.
Rinkeviczs nie wykluczył, że incydenty z dronami mogą się powtarzać. - Niezależnie od tego, gdzie zostały wyprodukowane. Niezależnie od tego, jakie mają cele. Naszym głównym zadaniem jest wzmocnienie ochrony naszej przestrzeni powietrznej - podkreślił Rinkeviczs.
- Dzisiejszej nocy doszło do poważnych walk. Ukraińcy odpierali ataki na swój kraj - oświadczyła z kolei premier Evika Silina.
Naruszenie przestrzeni powietrznej Łotwy. To nie pierwszy incydent
Generał Egils Leszczinskis z dowództwa łotewskiej armii przekazał, że kilka godzin wcześniej od strony Białorusi inny obiekt naruszył łotewską przestrzeń powietrzną, następnie skręcił i wleciał do rosyjskiej przestrzeni powietrznej.
Generał ocenił, że incydenty nie stanowiły skoordynowanej akcji. Jego zdaniem oba bezzałogowce zboczyły z pierwotnej trajektorii i "wleciały w obszar, do którego nie miały wchodzić" - podała LETA.
Generał ocenił również, że choć łotewska obrona jest przygotowana na tego rodzaju incydenty, to nie sposób jest zagwarantować stuprocentowego bezpieczeństwa, "jeśli w sąsiednich krajach toczą się operacje wojskowe".
Z kolei w poniedziałek na Litwie rozbił się wojskowy bezzałogowiec - ten jednak należał do Ukrainy. Dron był związany z operacją, którą Ukraińcy prowadzili tamtej nocy przeciwko Rosji.
Źródła: Reuters, AFP, PAP














