Samochód wjechał w tłum. Wielka akcja służb w Niemczech
W centrum Lipska, we wschodniej części Niemiec, samochód wjechał w grupę ludzi. Rannych jest ponad 20 osób - informują media. Sytuacja jest dynamiczna, a w przestrzeni publicznej pojawiają się sprzeczne doniesienia o ofiarach. Burmistrz Lipska utrzymuje, że nie żyją dwie osoby.

W skrócie
- W centrum Lipska samochód uderzył w grupę osób, powodując poważny incydent i liczne obrażenia wśród zgromadzonych.
- Media donoszą o ponad 20 rannych, liczba ofiar śmiertelnych pozostaje niejednoznaczna z powodu sprzecznych informacji.
- Kierowca pojazdu został zatrzymany, a charakter zdarzenia oraz motywy są obecnie nieznane.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Do zdarzenia doszło na ulicy Grimmaische w centrum Lipska, na wschodzie Niemiec. Policja potwierdziła, że kilka osób odniosło obrażenia po tym, jak 33-letni kierowca osobówki z nieznanych przyczyn staranował grupę przechodniów. Radio Lipsk podało później, że liczba rannych wynosi 25.
Choć burmistrz Burkhard Jung - cytowany przez AFP - informował, że co najmniej dwie osoby nie żyją, według policji zginęła jedna osoba. Z uwagi na dynamikę sytuacji ostateczna liczba ofiar może ulec zmianie.
Służby ratunkowe w Lipsku ogłosiły "masowy incydent rannych", który dotyczy sytuacji "wymagających specjalnego planowania i środków", w tym nadzwyczajnej pracy szpitali.
Lipsk. Samochód staranował ludzi, zatrzymano kierowcę
Charakter incydentu nie jest znany. Z relacji świadków wynika, że na miejscu tragedii panuje chaos. Do akcji ratunkowej poszkodowanych skierowano śmigłowiec.
"W centrum Lipska trwa obecnie akcja policyjna. Prosimy o nieblokowanie dróg ewakuacyjnych i stosowanie się do poleceń służb ratowniczych na miejscu zdarzenia" - apelowały służby.
Policja w Saksonii uspokoiła, że zagrożenie zostało zneutralizowane. "Kierowca został zatrzymany i nie stanowi już zagrożenia. Będziemy na bieżąco informować o rozwoju sytuacji" - podano. Podejrzewany o śmiertelne potrącenie to 33-latek z niemieckim obywatelstwem.
Burmistrz Lipska: Jeszcze nic nie wiemy o sprawcy
- Nie mamy jeszcze żadnych informacji o przyczynie (zdarzenia - red.), nie wiemy nic o sprawcy, wiemy tylko, że ktoś stąd przyjechał na rynek - mówił wcześniej burmistrz Lipska Burkhard Jung, cytowany przez "Berliner Morgenpost".
W pobliżu miejsca zdarzenia znajdują się uniwersytet oraz kościół - relacjonuje MDR. Radio Lipsk, powołując się na informacje swoich słuchaczy, podało, że w mieście miały być organizowane nielegalne wyścigi. Policja nie potwierdziła tych informacji.
Źródła: Reuters, AFP, Radio Lipsk, "Berliner Morgenpost", MDR












