W skrócie
- Samochód wjechał w tłum w Berlinie, powodując śmierć jednej osoby i raniąc 17 kolejnych podczas wydarzenia w parku Tiergarten.
- Policja poinformowała, że podejrzany o atak ma powiązania z berlińskim środowiskiem islamistycznym, ale nie został jeszcze zatrzymany.
- Burmistrz Berlina określił zdarzenie jako "atak na wolne i otwarte społeczeństwo".
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Niemiecka policja i straż pożarna potwierdziły jak dotąd śmierć jednej osoby - kobiety. Ponadto 17 osób zostało rannych, a trzy z nich znajdują się w stanie zagrażającym życiu.
Do tragedii doszło w popularnym berlińskim parku Tiergarten, blisko Bramy Brandenburskiej oraz Placu Poczdamskiego w Berlinie. Powołując się na świadków dziennik "Bild" poinformował, że w tłum ludzi wjechała biała furgonetka.
- Według naszych najnowszych informacji pojazd wjechał do Tiergarten około godziny 22:00, raniąc kilka osób, a następnie zatrzymał się po uderzeniu w drzewo - poinformował rzecznik berlińskiej policji Florian Nath, cytowany przez Reutersa. Funkcjonariusz dodał, że po przybyciu służb na miejsce samochód był pusty.
Atak w Berlinie. Policja opublikowała list gończy za podejrzanym
W niedzielny poranek policja opublikowała list gończy za domniemanym sprawcą. Podejrzanym jest 21-letni Abdul B., znany wcześniej policji i powiązany ze środowiskiem islamistycznym. "Jest niebezpieczny i może być uzbrojony" - ostrzegły służby.
Agencja dpa podała, że śledczy prowadzą postępowanie "pod zarzutem zamachu". Podejrzany jest szczupły i ma około 190 cm wzrostu. Mężczyzna w maju tego roku został zwolniony z aresztu dla nieletnich.
"W przypadku natknięcia się na podejrzanego, należy natychmiast zadzwonić pod numer 110! Nie zbliżać się do niego; może być uzbrojony i niebezpieczny!" - ostrzegły władze.
Ciężarówka wjechała w tłum w Berlinie. Policja bada sprawę
W sobotę w centrum Berlina miejsce miała wielotysięczna Parada Równości. Uczestnicy festiwalu świętowali w stolicy Niemiec Christopher Street Day. To jedno z największych tego typu dorocznych wydarzeń w Europie.
Po ataku impreza została zakończona, a organizatorzy oraz policja zaapelowali do zgromadzonych o skierowanie się do domów. Służby zamknęły dostęp do okolicy Placu Poczdamskiego. Na ten moment nic nie wiadomo o motywach ataku.
W operację zaangażowane są niemieckie jednostki specjalne oraz śmigłowce policyjne. O sytuacji informowany jest na bieżąco kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
Obecnie niemieckiej policji udało się ustalić, że sprawca ataku ma powiązania z miejscowymi środowiskami islamistycznymi. Ponadto potwierdzono, że wóz, który uderzył w tłum, był biały.
- Podejrzany o przeprowadzenie ataku samochodem podczas sobotniej Parady Równości w Berlinie został zidentyfikowany jako członek berlińskiej "sceny islamistycznej"; nie został jeszcze aresztowany - poinformował rzecznik policji z Berlina.
Florian Nath dodał, że "trwają działania przeciwko podejrzanemu". Jak wyjaśnił, policja przeprowadziła kilka operacji, w tym przeszukała jedno z mieszkań w dzielnicy Schoeneberg, ale "nie doszło do aresztowania, bo nikogo tam nie znaleziono". Nath zastrzegł, że ze względu na toczące się śledztwo nie może podać dalszych informacji.
Burmistrz Berlina o zdarzeniu: Atak na wolne i otwarte społeczeństwo
Dodajmy, że do zdarzenia odniósł się burmistrz Berlina Kai Wegner. Na platformie X zamieścił on wpis, w którym podkreślił, że zdarzenie to jest "atakiem na wolne i otwarte społeczeństwo".
"Po pokojowym i barwnym Christopher Street Day zgromadzenie na rzecz tolerancyjnego i pokojowego Berlina zostało zaatakowane w najbardziej brutalny sposób" - napisał.
Burmistrz dodał, że stolica Niemiec "jest miastem wolności", a wolność ta "została dziś zaatakowana w najstraszliwszy sposób". Ponadto zapewnił, że myślami jest z ofiarami i ich najbliższymi oraz podziękował służbom.
Wegner pojawił się też późnym wieczorem na miejscu tragedii, gdzie oświadczył: "Nie pozwolimy, by nasz sposób wspólnego życia został nam odebrany".

















