Sabotaż czy akcja"pod fałszywą flagą"? Ukraina o ładunkach w Serbii
MSZ Ukrainy oświadczyło, iż Kijów nie ma nic wspólnego z ładunkami wybuchowymi znalezionymi w pobliżu gazociągu TurkStream, transportującego gaz ziemny z Rosji. Resort podkreślił, że incydent ten może być prowokacją Władimira Putina przed zbliżającymi się wyborami na Węgrzech.

W skrócie
- W pobliżu gazociągu South Stream w Serbii znaleziono ładunki wybuchowe, o czym poinformowali premier Węgier Viktor Orban oraz prezydent Serbii Aleksander Vucić.
- Ukraińskie MSZ zaprzeczyło jakimkolwiek powiązaniom Kijowa z incydentem, twierdząc, że może to być rosyjska operacja "pod fałszywą flagą" mająca wpłynąć na wybory na Węgrzech.
- Premier Węgier Viktor Orban określił zdarzenie jako przygotowanie aktu sabotażu, a incydent nastąpił tuż przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Premier Węgier Viktor Orban i prezydent Serbii Aleksander Vucić poinformowali w niedzielę, że w pobliżu gazociągu TurkStream znaleziono "potężne ładunki wybuchowe". Szef węgierskiego rządu napisał na swoim profilu w mediach społecznościowych, że Budapeszt mógł paść ofiarą aktu sabotażu.
W odpowiedzi na oświadczenie przywódców obu krajów, ukraińskie MSZ zaprzeczyło, jakoby Kijów miał coś wspólnego z incydentem. Jak podkreślono, działania te mogą mieć związek z tzw. rosyjską operacją "pod fałszywą flagą", której celem jest wywarcie wpływu na wybory parlamentarne na Węgrzech.
Ładunki wybuchowe w pobliżu gazociągu. Ukraina odpiera zarzuty
"Kategorycznie odrzucamy próby fałszywego powiązania Ukrainy z incydentem dotyczącym materiałów wybuchowych znalezionych w pobliżu rurociągu TurkStream w Serbii" - napisał rzecznik MSZ w Kijowie Heorhij Tychyj.
Wcześniej w niedzielę prezydent Serbii Aleksandar Vuczić ogłosił, że na północy kraju - przy gazociągu dostarczającym rosyjski surowiec na Węgry - odkryto ładunek wybuchowy "o dużej sile rażenia".
Według przywódcy kraju, mógł on "zagrozić dużej liczbie osób i spowodować poważne zakłócenia w dostawach gazu". Polityk oświadczył, że jest w stałym kontakcie z premierem Węgier i informuje go o postępach w tej sprawie.
Do tej pory nie opublikowano jednak żadnych zdjęć ani szczegółów dotyczących zajścia. Urzędnicy w Budapeszcie i Belgradzie nie odpowiedzieli również na prośby dziennikarzy o komentarz.
Orban o ładunkach wybuchowych przy gazociągu. "Akt sabotażu"
Węgierski premier odniósł się do incydentu na granicy serbsko-węgierskiej w poście na Facebooku. Orban poinformował, że zwołał w tej sprawie nadzwyczajne posiedzenie Rady Obrony.
"Według posiadanych przez nas informacji przygotowywano akt sabotażu" - powiedział po spotkaniu z przedstawicielami sił zbrojnych. Choć polityk nie obwinił Ukrainy o udział w domniemanym zamachu, podkreślił, że Kijów " od lat próbuje odciąć Europę od rosyjskiej energii".
Ładunki przy granicy a wybory na Węgrzech
Incydent w miejscowości Kanjiza nastąpił na tydzień przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, które mogą okazać się dla kraju historycznym głosowaniem. Według wielu niezależnych sondaży główna partia opozycyjna TISZA, wyprzedza Fidesz Orbana w wyścigu o przejęcie władzy.
Jak zaznaczył przedstawiciel ukraińskiego MSZ, podłożenie ładunków w pobliżu gazociągu może być kolejnym przykładem rosyjskiej ingerencji w wybory na Węgrzech. Moskwa wielokrotnie zaprzeczała jednak tego typu doniesieniom.
Źródło: Reuters














