Reklama

Reklama

Ruszył proces ws. głośnego zabójstwa nastolatki

​W Szwecji rozpoczął się proces w sprawie głośnego zabójstwa nastolatki. Na ławie oskarżonych zasiada 35-letni pracownik sezonowy z Litwy. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Prokuratura twierdzi jednak, że ma mocne dowody świadczące o jego winie. Miały nim kierować motywy seksualne - choć wiadomo, że dziewczyna nie została zgwałcona.

Proces toczy się w sądzie rejonowym w Skövde w południowo-zachodniej części kraju. Cieszy się ogromnym zainteresowaniem - oprócz głównej sali sądowej, wypełnione po brzegi są też dwie sale sąsiednie, gdzie publiczność ma możliwość śledzenia rozprawy przez głośniki. Proces ma potrwać 4 dni i zakończyć się w przyszłym tygodniu. 

Zabójstwo wstrząsnęło Szwecją. 17-letnia Lisa Holm zaginęła w na początku czerwca w miasteczku Blomberg. Po wyjściu z kawiarni, w której pracowała, zdążyła jeszcze wysłać smsa do rodziców, że jest w drodze do domu. Potem wszelki ślad po niej zaginął. Jej skuter, z kluczykiem w stacyjce, stał przed kawiarnią. Następnego dnia rozpoczęto poszukiwania. Pod koniec uczestniczyło w nich kilka tysięcy osób - policjantów, członków organizacji Missing People, przyjaciół zaginionej oraz wolontariuszy, a także psy tropiące i helikoptery. Przesłuchano kilkaset osób, sprawdzono również wiele sygnałów od okolicznych mieszkańców. W trakcie poszukiwań znaleziono kilka przedmiotów należących do nastolatki, w tym rękawiczkę i futerał od telefonu komórkowego. Po pięciu dniach natrafiono na ciało.

Dość szybko policja uznała, że związek z zabójstwem może mieć troje Litwinów, pracujących w pobliżu kawiarni w Blomberg. Zatrzymano całą trójkę - dwóch braci, podejrzanych o dokonanie zbrodni i żonę starszego z nich - za pomaganie sprawcom. Po kilku tygodniach kobietę i młodszego z braci zwolniono i odesłano na Litwę, starszy z braci, Nerijus Bilevicius, został w szwedzkim areszcie.

Akta ze śledztwa liczą prawie 2 tysiące stron. Ma z nich wynikać, że 35-latek porwał nastolatkę sprzed kawiarni, uwięził w pobliskiej szopie, gdzie ją częściowo rozebrał. Policja nie ujawnia, co działo się później, wiadomo jednak, że dziewczyna została uduszona sznurem. Potem mężczyzna wywiózł i ukrył ciało. 

Litwin od początku konsekwentnie zaprzecza oskarżeniom. Twierdzi, że nigdy nie spotkał Lisy Holm. Na jego winę mają jednak wskazywać liczne ślady DNA, które znaleziono na ubraniu zamordowanej dziewczyny oraz na sznurze, którym została uduszona.

Szwedzki kryminolog Leif GW Persson, autor popularnych także w Polsce powieści sensacyjnych, początkowo bardzo sceptycznie odnosił się do wyników śledztwa. Jednak jak powiedział szwedzkiej telewizji publicznej - po zapoznaniu się z materiałem dowodowym zmienił zdanie. W jego opinii, wiele przemawia za tym, że zabójcą rzeczywiście był oskarżony Litwin. Świadczyć przeciwko niemu mają między innymi zeznania jego najbliższych. 

Reklama

"Przede wszystkim mężczyzna nie ma alibi. Co więcej, okazało się, że próbował przekonać swoją żonę i młodszego brata, by dali mu fałszywe alibi - i to wkrótce po tym, jak doszło do zabójstwa. W ten sposób dał do zrozumienia, że wie o tym co, się zdarzyło - choć jako niewinny nie powinien wiedzieć" - powiedział Leif GW Persson. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy