Reklama

Reklama

Rozwiązana zagadka katastrofy lotniczej sprzed 12 lat

Śledczym udało się rozwikłać zagadkę katastrofy lotniczej, do której doszło w 2010 roku w Demokratycznej Republice Konga. Według najnowszych ustaleń samolot z 21 osobami na pokładzie spadł na ziemię z powodu... krokodyla.

Do katastrofy samolotu Filair Let L-410 doszło 25 sierpnia 2010 roku w miejscowości Bandundu w Demokratycznej Republice Konga. Maszyna kilkadziesiąt minut po starcie z lotniska w stolicy kraju Kinszasie spadła na dom mieszkalny. W wyniku wypadku zginęło 18 pasażerów samolotu i dwóch pilotów. Katastrofę przeżyła jedna osoba.

Krokodyl przyczyną katastrofy samolotu

Przyczyna katastrofy długo była owiana tajemnicą. Początkowo sądzono, że do wypadku samolotu doszło z powodu niskiego poziomu paliwa. Miał o tym świadczyć fakt, że podczas uderzenia samolotu w ziemię nie doszło do eksplozji zbiorników.

Reklama

Teraz na jaw wyszło, że samolot spadł z innego powodu. Według dziennikarzy miesięcznika "Jeune Afrique", którzy powołują się na ustalenia śledczych, przyczyną katastrofy był... krokodyl.

Panika na pokładzie samolotu

Chodzi o krokodyla, który był przemycany przez jednego z pasażerów i w trakcie lotu wydostał się z worka marynarskiego, w którym był zamknięty. Według śledczych gad wywołał panikę na pokładzie maszyny i spowodował, że wszyscy pasażerowie uciekli na przód samolotu, próbując schronić się w kokpicie.

Nierównomierne rozłożenie ciężaru miało natomiast przyczynić się do utraty sterowności samolotu i w efekcie doprowadziło do tragedii.

Jak informują dziennikarze, krokodyl prawdopodobnie przeżył wypadek. Świadczy o tym fakt, że służby ratunkowe, które jako pierwsze pojawiły się na miejscu katastrofy, zabiły gada, który spacerował w pobliżu wraku maszyny.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy