Reklama

Reklama

Rosyjskie rakiety przy polskiej granicy "destabilizujące"

Brytyjskie media donoszą, że w obliczu polityki nacisków wojskowych prezydenta Putina, Londyn mógłby rozważyć ponowne rozmieszczenie na swoim terytorium amerykańskich pocisków nuklearnych średniego zasięgu. Te domysły opierają się na wczorajszej wypowiedzi brytyjskiego ministra spraw zagranicznych.

Komentarze prasowe mówią o możliwości powrotu amerykańskich pocisków, wznowienia zimnej wojny i wyścigu zbrojeń z Rosją. Ale minister spraw zagranicznych Philip Hammond powiedział wczoraj BBC tylko tyle: "To jest kwestia hipotetyczna. Oczywiście współpracujemy bardzo blisko z Amerykanami i taką decyzję podjęlibyśmy wspólnie, jeśli pojawiłaby się taka propozycja".

Minister Hammond powiedział jednak BBC - i to niedwuznacznie, że nowa doktryna wojenna Rosji stwarza poważne zagrożenia.

"Rosjanie wywierają nacisk często posługując się zastępczymi milicjami, instalują bardzo znaczną liczbę rakiet w enklawie kaliningradzkiej obok Polski, co jest bardzo destabilizujące..." - oświadczył.

Reklama

"Musimy dokonać bardzo delikatnej sztuki. Trzeba wysłać Rosji jasny sygnał, że nie pozwolimy jej przekroczyć naszej czerwonej linii. Ale jednocześnie musimy pamiętać, że Rosjanie mają naprawdę poczucie okrążenia i ataku, nie chcemy więc niepotrzebnej prowokacji" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy