Reklama

Reklama

Rosyjskie MSZ i Ministerstwo Obrony: Atak USA do doprowadzi do eskalacji napięcia

Atak rakietowy USA na międzynarodowe lotnisko w Bagdadzie i zabicie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego spowoduje eskalację napięcia w regionie – ocenili w piątek rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa oraz rosyjski resort obrony.

"Oprócz eskalacji napięcia w regionie, która na pewno uderzy w miliony ludzi, nie doprowadzi to do niczego" - oznajmiła Zacharowa na Facebooku, komentując atak, w którym zginął irański generał Kasem Sulejmani.

Zacharowa podkreśliła, że kluczowe znaczenie ma to, jak atak odebrał Irak, jako kraj zaatakowany, a premier tego kraju Adil Abd al-Mahdi uznał go za - jak to określiła "akt agresji przeciw jego krajowi". Według al-Mahdiego zabicie Sulejmaniego i jednego z dowódców irackiej milicji Abu Mahdi al-Muhandisa było "kolosalnym pogwałceniem suwerenności Iraku", które "uruchomi niszczycielską wojnę w Iraku, regionie i na świecie".

Reklama

Zdaniem Zacharowej, Stanów Zjednoczonych nie interesowała światowa reakcja na atak proirańskich milicji w Iraku na amerykańską ambasadę w Bagdadzie, tylko "zmiana rozkładu sił w regionie". Jak podkreśliła, USA złożyły projekt oświadczenia dla prasy Rady Bezpieczeństwa ONZ po ataku na ambasadę, ale lotnisko zaatakowały przed jego przyjęciem. "Czyli najpierw atak rakietowy, a potem opinia wszystkich innych" - oznajmiła.

Jak dodała na Twitterze, USA w ciągu ostatnich 5-6 lat niejednokrotnie blokowały oświadczenia przewodniczącego RB ONZ potępiające ataki na ambasady innych państw.

Oświadczenie rosyjskiego Ministerstwa Obrony

W oświadczeniu rosyjskiego Ministerstwa Obrony podkreślono, że zabójstwo Sulejmaniego doprowadzi do "ostrej eskalacji sytuacji wojskowo-politycznej w regionie bliskowschodnim i poważnych negatywnych konsekwencji dla całego systemu bezpieczeństwa międzynarodowego".

Resort zaznaczył, że zasługi Sulejmaniego dla walki z Państwem Islamskim w Syrii są bezsporne.

Dowódca elitarnej jednostki Al-Kuds generał Kasem Sulejmani oraz jeden z dowódców proirańskiej milicji w Iraku Abu Mahdi al-Muhandis zginęli w nocy z czwartku na piątek na międzynarodowym lotnisku w Bagdadzie. Władze USA potwierdziły dokonanie tego ataku.

W reakcji lider drugiej co do wielkości frakcji w parlamencie Iraku al-Fatah i zarazem dowódca największej milicji szyickiej Hadi al-Amiri wezwał w piątek wszystkie irackie ugrupowania do zjednoczenia się i wyrzucenia z kraju sił USA.

Najważniejszy przywódca duchowy Iraku, wielki ajatollah Ali al-Sistani, potępił zabicie Sulejmaniego i Muhandisa, ale wezwał Irakijczyków do zachowania spokoju. Premier Iraku Adil Abd al-Mahdi nazwał wcześniej zabicie Sulejmaniego i Muhandisa "kolosalnym pogwałceniem suwerenności Iraku", które "uruchomi niszczycielską wojnę w Iraku, regionie i na świecie".

Reklama

Reklama

Reklama