Rosyjski raper z zakazem wjazdu na Litwę. Mówił o Putinie i wojnie
Rosyjski raper Morgenshtern otrzymał zakaz wjazdu na terytorium Litwy na okres 10 lat. Tamtejsze władze uznały, że mężczyzna stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego ze względu na swoje poglądy w kwestii wojny w Ukrainie. Morgenshtern miał wystąpić w Wilnie końcem listopada.

W skrócie
- Rosyjski raper Morgenshtern otrzymał 10-letni zakaz wjazdu na Litwę ze względu na swoje kontrowersyjne poglądy dotyczące wojny w Ukrainie.
- Decyzja o zakazie została podjęta na wniosek mera Wilna, który podkreślił zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Litwy.
- Artysta znany jest z niejednoznacznych wypowiedzi na temat Krymu i Putina, choć w ostatnich latach publicznie krytykował rosyjskie władze.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Decyzja o zakazie wjazdu dla 27-letniego Aliszera Walejewa, szerzej znanego pod pseudonimem Morgenshtern, zapadła na wniosek mera Wilna Valdasa Benkunskasa.
Polityk zwrócił się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Litwy z prośbą o wpisanie artysty na listę "osób niepożądanych" we wrześniu. Rosjanin miał wystąpić w litewskiej stolicy 29 listopada.
- Nie mogę siedzieć bezczynnie i przyglądać się, jak artysta, który nie potrafi odpowiedzieć na pytanie: do kogo należy Krym, który publicznie wyraża swój szacunek dla Putina i który został wpisany na listę osób stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Ukrainy, przyjeżdża do Wilna - powiedział mer.
Od czasu rozpoczęcia pełnoskalowej wojny w Ukrainie Morgenshtern dwukrotnie występował w Wilnie. Aktualnie raper odbywa trasę koncertową po Europie. W piątek ma wystąpić w Paryżu.
Litwa. Rosyjski raper Morgenshtern z zakazem wjazdu
Jak informuje Politico, Rosjanin znany jest z kontrowersyjnych komentarzy, które wzbudziły zastrzeżenia tak rosyjskich, jak i litewskich władz.
Raper w 2020 roku powiedział, że Putin jest "twardzielem", ale odmówił oceny jego politycznej przeszłości. Stwierdził jedynie, że nie ufa prezydentowi Rosji, ani żadnemu innemu politykowi.
Rok później, w wywiadzie udzielonym ukraińskiemu dziennikarzowi, stwierdził z kolei, że "Krym należy do swoich mieszkańców". Powiedział również, że nie wiedział o sytuacji w Donbasie i nie czuł potrzeby interesowania się tym tematem.
W późniejszych latach pojawiły się jednak także wypowiedzi, w których artysta krytykował postępowanie rosyjskich władz. Po tym, jak Rosja rozpoczęła pełnoskalową wojnę w Ukrainie, wezwał do zawarcia pokoju w jednym ze swoich teledysków.
Rosyjskie służby prowadziły przeciw niemu śledztwo pod zarzutem handlu narkotykami, odwoływały jego koncerty i ostatecznie uznały go za "zagranicznego agenta". W efekcie Morgenshtern opuścił Rosję.
Źródło: Politico












