Reklama

Reklama

Rosyjski dziennik: NATO pierwsze nie wykona gestu wobec Rosji

Efektem dwudniowych rozmów ministrów obrony NATO jest uzgodnienie wielu działań zwiększających wojenny potencjał Sojuszu - pisze w piątek "Kommiersant". Dodaje, że ministrowie zgodzili się, iż Sojusz jako pierwszy nie wykona żadnego gestu wobec Rosji.

Dziennik przytacza wypowiedź wicepremiera i szefa MON Tomasza Siemoniaka, który powiedział "Kommiersantowi", że "nie minęły jeszcze dwa lata od czasu, gdy organizowane były posiedzenia Rady Rosja-NATO". "Współpracowaliśmy, a wzajemne zaufanie rosło" - powiedział Siemoniak i dodał, że od tego czasu "nastąpiły aneksja Krymu, agresywne działania Moskwy na wschodzie Ukrainy". "A teraz rosyjskie media informują, że wasze rakiety będą wycelowane w Polskę. Takie oświadczenia nie przyczyniają się do deeskalacji" - cytuje dziennik polskiego ministra.

Siemoniak zapewnił jednocześnie, że Polacy mają "wiele ciepłych uczuć do Rosjan" i wierzą, że w Rosji "będą władze, które będą dążyć do dialogu i pokoju". "Ale obecnie powrót do dialogu jest niezwykle trudny" - ocenia.

Reklama

"Kommiersant" pisze, że na posiedzeniu ministrów obrony NATO i w kuluarach uczestnicy szczytu twierdzili, że teoretycznie nie są przeciwni przywróceniu stosunków z Rosją, ale wobec przedłużającego się ukraińskiego kryzysu nie widzą ku temu możliwości.

Wnioski dotyczące ich nastawienia można wyciągnąć z odpowiedzi kanadyjskiego ministra Jasona Kenneya na pytanie rosyjskiej gazety o ewentualny pierwszy krok w kierunku deeskalacji konfliktu między Federacją Rosyjską a NATO. - Rosjanie dobrze wiedzą, że przeloty (rosyjskich samolotów) z wyłączonymi transponderami w pobliżu granic suwerennych państw są skrajnie kontrproduktywne. Mam nadzieję, że Rosja będzie postępować odpowiedzialnie. Chcielibyśmy oczekiwać od takiego wielkiego kraju przestrzegania norm międzynarodowego prawa lotniczego - oznajmił Kenney, ignorując - jak zaznacza gazeta - część pytania o gotowość NATO do przedmiotowych rozmów z Moskwą na ten temat.

"NATO zmusza Rosję do takich działań"

"Kommiersant" zauważa, że Rosja jak i wcześniej uważa, że "piłka jest po stronie NATO". Przytacza wypowiedź wiceministra spraw zagranicznych Aleksieja Mieszkowa, który wyraził opinię, że "proponować wznowienie stosunków powinna ta strona, która je zawiesiła".

Dziennik przypomina, że z oskarżeniami przeciwko NATO wielokrotnie występował prezydent Władimir Putin, który mówił, że NATO "przybliża się do rosyjskich granic", a w Donbasie walczy "cudzoziemska natowska legia". "Kreml twierdzi, że to właśnie działania NATO na terytoriach pogranicznych FR zmuszają Rosję do podjęcia kroków w celu zabezpieczenia swojego bezpieczeństwa" - pisze "Kommiersant".

Gazeta informuje, że decyzje podjęte na szczycie ministrów NATO "mogą stać się kolejnym bodźcem" i przywołuje wzmocnienie Sił Odpowiedzi NATO do około 40 tys. osób (z 13 tys.). Zaznacza, że nie udało się jednak doprowadzić do konsensusu w innej kwestii - podniesienia wydatków na obronność do poziomu 2 proc. PKB. "W 2015 roku rekomendację Sojuszu wypełniają jedynie USA, Wielka Brytania, Polska, Grecja i Estonia" - pisze "Kommiersant".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje