Rosyjski archeolog opisał pobyt w polskim areszcie. "Chcieli mnie wydać"
Rosyjski archeolog Aleksander Butiagin, który odzyskał wolność równolegle z uwolnieniem Andrzeja Poczobuta, opowiedział o pobycie w polskich areszcie. - Po prostu trzymano mnie za kratami - mówił, stawiając się w roli więźnia politycznego. Wyznał również, że polski policjant miał być rzekomo zaskoczony jego zatrzymaniem.

W skrócie
- Aleksander Butiagin został zwolniony z polskiego aresztu podczas wymiany więźniów, w której udział brał także Andrzej Poczobut.
- Butiagin opisał swój pobyt w polskim areszcie jako monotonne i mało przyjemne doświadczenie, twierdząc, że miał charakter polityczny i skarżąc się na niewystarczającą reakcję środowiska naukowego.
- Zatrzymanie Butiagina w Polsce nastąpiło na wniosek ukraińskich służb, które oskarżyły go o nielegalne wykopaliska i zniszczenie obiektu dziedzictwa narodowego na Krymie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Aleksander Butiagin został zwolniony z polskiego aresztu podczas wtorkowej wymiany więźniów w formacie "pięć za pięć", dzięki której wolność zyskał również przetrzymywany na Białorusi dziennikarz Andrzej Poczobut.
Aleksander Butiagin opisał areszt w Polsce. "Mało przyjemne"
Rosyjski archeolog po powrocie do kraju udzielił wywiadu propagandowej telewizji RT. Jak stwierdził, "monotonne siedzenie w areszcie było mało przyjemnym zajęciem".
- Areszt, izba zatrzymań, sąd - opisywał Butiagin. - Polsce nie byłem potrzebny, oni po prostu chcieli mnie wydać Ukrainie. Traktowali mnie formalnie - po prostu siedź i czekaj - dodał.
Przekonywał, że sprawa jego zatrzymania miała charakter polityczny. Skarżył się również na niedostateczną reakcję środowiska naukowego. - Uważam, że reakcja europejskiego środowiska naukowego była niewystarczająca. Poszczególne osoby pisały listy w mojej obronie, jestem im za to wdzięczny, ale jako całość środowisko mogło zabrać głos znacznie bardziej stanowczo - powiedział.
Rosyjski archeolog o rozmowie z polskim policjantem
Uwolniony naukowiec przyznał, że ucieszył się, kiedy został objęty wymianą. - Iluzja, że nauka jest poza polityką, została zburzona - stwierdził. Jak dodał, jego przypadek "to bardzo zły precedens dla świata".
- Świat zmienił się straszliwie. Policjant, który zawiózł mnie na proces, narzekał: "Tutaj nawet naukowcy są teraz aresztowani. Takie są czasy" - wspomniał Butiagin.
Z kolei w rozmowie ze stacją Rossija 24 archeolog opisywał rzekome "spartańskie warunki" panujące w areszcie.
- Nie można w żaden sposób opuścić celi, jedzenie jest podawane przez drzwi. Mycie się pod prysznicem dwa razy w tygodniu po 10 minut, spacer raz dziennie przez godzinę, czasem dwie. I tak każdego dnia, nic się nie zmienia - mówił Butiagin, dodając, że bezpiecznie poczuł się dopiero po opuszczeniu terytorium Polski.
Zatrzymanie Aleksandra Butiagin w Polsce
Aleksander Butiagin został zatrzymany na początku grudnia 2025 roku na terenie Polski przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Powodem było zwrócenie się ukraińskich służb o pomoc prawną po tym, jak archeolog został oskarżony o nielegalne wykopaliska i zniszczenia obiektu dziedzictwa narodowego na Krymie.
Sąd Rejonowy w Warszawie zdecydował w marcu o ekstradycji Butiagina do Ukrainy. Prawnicy Butiagina zapowiadali, że zwrócą się w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Człowieka.
Źródło: Meduza














