Reklama

Reklama

Rosja może zaatakować Ukrainę. Stany Zjednoczone ostrzegają Europę

Stany Zjednoczone ostrzegają europejskich sojuszników przed atakiem Rosji. Amerykanie są zaniepokojeni koncentracją wojsk rosyjskich w rejonie granicy z Ukrainą. Zdaniem przedstawicieli administracji USA możliwa jest agresja sił Władimira Putina na Ukrainę. - Rosja może popełnić poważny błąd, próbując powtórzyć to, co zrobiła w 2014 r. - powiedział sekretarz stanu Antony Blinken.

Ocena amerykańskich urzędników opiera się na informacjach, którymi nie podzielono się jeszcze z partnerami w Europie, ale które będą musiały zostać im przekazane przed tym, gdy zapadną jakiekolwiek decyzje o ewentualnej wspólnej reakcji - pisze agencja powołująca się na liczne, zaznajomione z tematem źródła.

Bloomberg dodaje, że wzmożona aktywność rosyjskich wojsk w okolicach Ukrainy jest potwierdzana przez wiele powszechnie dostępnych źródeł. Rosja twierdzi, że nie zamierza dokonywać żadnej agresji, a ruchy wojsk na jej terytorium są jej wewnętrzną sprawą - przypomina agencja.

Reklama



Między Rosją a Zachodem narasta napięcie związane m.in. z kryzysem na wschodniej granicy UE z Białorusią oraz dostawami gazu - ocenia Bloomberg. Uzupełnia, że pod względem militarnym sytuacja przypomina tę z wiosny br., gdy pod granicą z Ukrainą Rosja zgromadziła nawet 100 tys. żołnierzy, liczne jednostki pancerne i lotnicze.

Blinken: Rosja może powtórzyć błąd

- Nie znamy intencji Rosji, stojących za ruchami jej wojsk przy granicy z Ukrainą, ale obawiamy się, że Rosja może popełnić poważny błąd, próbując powtórzyć to, co zrobiła w 2014 r. Zgromadziła wtedy duże siły wzdłuż granicy, wkroczyła na terytorium Ukrainy, fałszywie twierdząc, że została sprowokowana - powiedział sekretarz stanu USA Antony Blinken w środę po spotkaniu ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Dmytro Kułebą.

Jak zauważa Bloomberg, możliwe, że podczas tego spotkania USA przekazały nowe informacje Ukrainie, co mogą potwierdzać wypowiedziane po rozmowie słowa Kułeby, który zaznaczył, że to, co usłyszał i zobaczył w Waszyngtonie "dodaje pewne elementy, które pozwalają nam na zbudowanie lepszego, szerszego obrazu (działań Rosji - red)".

Również w środę rzecznik Pentagonu John Kirby oświadczył, że departament obrony USA nie widzi związków między sytuacją na granicy unijno-białoruskiej i ruchami wojsk Rosji przy granicy z Ukrainą. Wezwał jednocześnie Rosję do wyjaśnienia swoich intencji stojących za niecodziennymi manewrami.

Kreml: Rosja nie jest powiązana z naporem migrantów

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapewnił w czwartek, że Rosja nie jest powiązana z wydarzeniami na granicy polsko-białoruskiej. Dwa źródła w amerykańskim rządzie przekazały jednak, że to Rosja jest odpowiedzialna za sprowokowanie kryzysu na granicach między Białorusią i Polską, Litwa oraz Łotwą, a celem tej operacji ma być destabilizacja całego regionu - informuje Bloomberg.

Dodaje, że - według innego źródła - obawy USA wobec Rosji opierają się na analizach dowodów i trendów, które przypominają te z czasów poprzedzających aneksję ukraińskiego Krymu w 2014 r. 

Spotkanie Joe Bidena z szefową KE

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen spotkała się w Waszyngtonie z Joe Bidenem. Przywódcy poruszyli temat sytuacji humanitarnej na granicy Unii Europejskiej z Białorusią i wyrazili głęboki niepokój nieregularnymi przepływami migracyjnymi" - napisano w oświadczeniu.

Biały Dom podał też, że von der Leyen i Biden dyskutowali również na temat "wspólnych zobowiązań na rzecz suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy".

"Dodatkowo wyrazili dalsze wsparcie dla politycznej i gospodarczej stabilności Irlandii Północnej" - czytamy.

Reklama

Reklama

Reklama