Reklama

Reklama

Rosja: Emerytowany admirał ujawnił przyczynę zatonięcia "Kurska"

Podwodny okręt atomowy "Kursk" zatonął po zderzeniu z niezidentyfikowanym okrętem podwodnym NATO - powiedział w wywiadzie udzielonym agencji RIA Nowosti, ówczesny dowódca rosyjskiej Floty Północnej, a obecnie emerytowany rosyjski admirał Wiaczesław Popow.

Okręt podwodny NATO miał nieumyślnie zderzyć się z "Kurskiem", śledząc go z bliskiej odległości. Według adm. Popowa jednostka ta też została uszkodzona i wysłała sygnał SOS. Popow nie zidentyfikował zachodniego okrętu i powiedział, że brakuje mu dowodu na poparcie swojego twierdzenia.

Oficjalne śledztwo

Jego wyjaśnienie katastrofy "Kurska" na Morzu Barentsa stoi w sprzeczności z wynikami oficjalnego śledztwa, które podało, że jej przyczyną był wyciek substancji wybuchowej z uszkodzonej torpedy.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odmówił skomentowania tych rewelacji i odesłał dziennikarzy do wyników oficjalnego dochodzenia.

Reklama

Popow, który był obwiniany za powolną i nieudolną reakcję na katastrofę, już wcześniej mówił o kolizji, ale jego ostatnie oświadczenie jest bardziej szczegółowe.

Zginęło 118 marynarzy

Rosyjskie media donosiły, że podczas katastrofy "Kurska" na Morzu Barentsa w pobliżu terenu, gdzie odbywały się ćwiczenia rosyjskiej marynarki wojennej, zauważono dwa amerykańskie okręty podwodne i jeden brytyjski.

Tragedia "Kurska" nastąpiła 12 sierpnia 2000 roku. Według oficjalnych danych w wyniku dwóch eksplozji na rosyjskim okręcie większość ze 118 członków załogi zginęła na miejscu. Zniszczony okręt osiadł na dnie, na głębokości 108 metrów. 23 ocalałych bezskutecznie czekało na pomoc.

Wrak Kurska został podniesiony w październiku 2001 roku, co pozwoliło śledczym na wydobycie 115 ciał i przeszukanie zniszczonego kadłuba w poszukiwaniu wskazówek dotyczących przyczyny katastrofy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy