Rodzina żyła odcięta od świata. Sąd odebrał im dzieci. Włosi poruszeni
Sąd we Włoszech odebrał rodzicom troje dzieci. Powodem było zamieszkiwanie rodziny w warunkach rodem z XIX wieku, z dala od ludzi. Najmłodsi zostali umieszczeni w rodzinie zastępczej, co z kolei wywołało poruszenie w całym kraju. Sąd argumentował, że budynek nie nadaje się do zamieszkania, a rodzice naruszyli szereg praw.

W skrócie
- Włoski sąd odebrał rodzicom mieszkającym w lesie w Abruzji trójkę dzieci, uzasadniając to nieodpowiednimi warunkami życia i brakiem dostępu do edukacji.
- Decyzja wzbudziła krajowe poruszenie, a premier Giorgia Meloni skrytykowała działania sądu, podkreślając potrzebę ochrony więzi rodzinnych.
- Pod petycją o ponowne połączenie rodziny podpisało się dziesiątki tysięcy osób, a rodzice zapowiedzieli odwołanie się od decyzji sądu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Pięcioosobowa rodzina wiodła spokojne życie z dala od miejskiego zgiełku, jednak ich spokój został zburzony, kiedy włoski sąd wydał decyzję o odebraniu dzieci i umieszczenia ich w rodzinie zastępczej.
Sześcioletnie bliźniaki oraz trzecie ośmioletnie dziecko mieszkali w lesie w Abruzji wraz z rodzicami - 51-letnim Brytyjczykiem Nathanem Trevallionem oraz 45-letnią Australijką Catherine Birmingham. Towarzyszyły im także konie, osły i kury. Dom kupili w 2021 roku.
Włochy. Rodzina mieszkała w lesie. Sąd odebrał im dzieci
W sądowym nakazie podkreślono, że budynek, w którym przebywała rodzina, nie nadaje się do zamieszkania. Ponadto rodzina ta nie utrzymywała kontaktów społecznych, dorośli nie mieli stałych dochodów, w domu nie było toalety, a dzieci nie uczęszczały do szkoły.
"Nakaz opiera się na ryzyku naruszenia prawa do życia społecznego, a w związku z poważnymi i szkodliwymi naruszeniami praw dzieci do integralności fizycznej i psychicznej, rodzice powinni zostać pozbawieni władzy rodzicielskiej" - przekazano w oświadczeniu, które przytacza portal stacji CNN.
Prawnik rodziny Giovanni Angelucci wyjaśnił, że jego klienci ogrzewali dom kominkami, a do oświetlenia i ładowania urządzeń używali energii z paneli słonecznych. Wodę czerpali ze studni nieopodal domu.
Poruszenie po decyzji sądu. Chcą, aby ponownie połączyć rodzinę
O warunkach, w jakich żyje pięcioosobowa rodzina zrobiło się głośno w ubiegłym roku, kiedy wszyscy trafili do szpitala z powodu zatrucia grzybami. Mimo że po wyjściu z placówki medycznej rodzinę odwiedzili pracownicy socjalni oraz służby, 51-latek i 45-latka nie dostosowali się do poleceń, które zakładały m.in. wysłanie dzieci do szkoły.
Decyzja o odebraniu dzieci zszokowała mężczyznę. - Są szczęśliwe, ładnie pachną, są dobrze wychowane i dobrze odżywione. Po co zrywać tę więź? - mówił Trevallion po ogłoszeniu decyzji przez sąd. Prawnik rodziny zapowiedział, że jego klienci złożą odwołanie.
Co więcej - jak donosi CNN - decyzja sądu spotkała się z krytyką premier Włoch Giorgii Meloni oraz jej zastępcy Matteo Salviniego. Meloni oceniła, że odebranie dzieci było "niepokojące" i "skontaktowała się w tej sprawie z ministrem sprawiedliwości Carlo Nordio".
Salvini natomiast przekazał, iż "to haniebne, że państwo interesuje się prywatną edukacją i osobistymi wyborami rodziców". Historia dzieci odbiła się szerokim echem w całym kraju. Dziesiątki tysięcy osób podpisało się pod petycją w sprawie ponownego połączenia rodziny.
Źródło: CNN












