Reklama

Reklama

RMF24: USA planowały ataki nuklearne na Warszawę

Stany Zjednoczone planowały zniszczenie ludności cywilnej w miastach wrogich w czasach zimnej wojny - tak wynika z odtajnionych dokumentów, które zostały opublikowane w tym tygodniu przez Narodowe Archiwum Bezpieczeństwa w USA. Na liście celów znalazła się m.in. Warszawa.

700-stronnicowy dokument "Strategic Air Command Atomic Weapons Requirements Study" został opracowany w 1956 roku. W tym tygodniu został odtajniony i udostępniony przez Narodowe Archiwum Bezpieczeństwa, które znajduje się na Uniwersytecie George'a Washingtona. W czasie, gdy przygotowywany był dokument, dowódcą lotnictwa strategicznego był generał Curtis LeMay.

Atak planowany był najpierw na Moskwę i Leningrad. Tylko w tych dwóch miastach znalazło się ponad 300 punktów, które miały zostać zniszczone za pomocą broni nuklearnej. Później na liście znajdowała się m.in. Warszawa i Pekin oraz ponad 1200 innych miast.

Reklama

Z opublikowanych dokumentów wynika, że miała to być lista celów "systematycznie niszczonych" przez amerykańskie ataki nuklearne. Priorytetem tej operacji miały być lotniska i bazy wojskowe. Wszystko to miało uniemożliwić Związkowi Sowieckiemu atak na Stany Zjednoczone. 

Z opublikowanej listy celów wynika jednak, że na celowniku znalazły się również regiony, które były zamieszkałe przez ludność cywilną. Szczegóły tej operacji w dalszym ciągu pozostają tajne, jednak jak zwraca uwagę "The Independent", taka taktyka jest sprzeczna z zasadami wojennymi, które zakazują ataków skierowanych na cywilów.  

Eksperci z Narodowego Archiwum Bezpieczeństwa wskazują, że dokument zawiera najbardziej wyczerpującą listę celów ataków jądrowych w historii zimnej wojny, jaka do tej pory została ujawniona.

"Jedną z najciekawszych rzeczy jest liczba podanych szczegółów" - stwierdził starszy analityk William Burr w rozmowie z "The Independent". "Priorytetem były bazy wojskowe, ale były też cele w rejonach zamieszkałych" - dodaje.

Z analizy wynika, że USA miały użyć bomb o sile od 1,7 to 9 megaton. Taka broń, eksplodująca na poziomie gruntu - jak planowano - spowodowałaby ogromne straty wśród ludności cywilnej.

Wiadomo, że na celowniku USA znalazły się: Pekin, Moskwa, Leningrad, wschodni Berlin i Warszawa.

W wydanym komunikacie specjaliści z Narodowego Archiwum Bezpieczeństwa zaznaczyli, że lista z 1956 roku została opracowana na podstawie spodziewanego, bezpośredniego zagrożenia ze strony Sowietów, którzy mogli zaatakować siły Stanów Zjednoczonych, rozlokowane w Europie Wschodniej i Azji.

(abs)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje