Reklama

Reklama

RMF: Unijna komisarz ds. polityki regionalnej rozważała odwołanie wizyty w Polsce

Unijna komisarz ds. polityki regionalnej Corina Crețu, rozważała anulowanie swojej wizyty w Polsce, która jest zaplanowana na koniec tygodnia - dowiedziała się dziennikarka radia RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon. Rumuńska komisarz poczuła się dotknięta wypowiedziami niektórych polityków PiS, którzy sugerowali, że dokument przedstawicielstwa KE w Warszawie w sprawie sędziów został skierowany do niej, po to by rozważyć wstrzymanie środków europejskich dla Polski.

Komisarz Crețu przyjedzie jednak do Polski, bo w spotkaniach w Warszawie mają uczestniczyć także przedstawiciele krajów Grupy Wyszehradzkiej, wobec tego jej decyzja uderzyłaby w cały region.

Jednak rozmówcy dziennikarki radia RMF FM w Brukseli zwracają uwagę, że niedobrze się stało, że przychylnej Polsce komisarz zarzuca się chęć ukarania Polski odebraniem funduszy.

- To zrażanie sympatyków Polski - powiedział jeden z rozmówców. - Corina Crețu jako Rumunka dobrze rozumie potrzeby biedniejszych regionów i nie trzeba z niej robić kolejnego wroga - usłyszała dziennikarka radia RMF FM.

Reklama

W KE to wiceprzewodniczący Frans Timmermans  odpowiada za procedurę praworządności w Polsce, a nie komisarz - Crețu. Niektórzy, nawet w KE, uważają, że Timmermans jest już "spalony", gdyż zapędził się w "kozi róg" - rozpoczynają procedurę przeciwko Polsce.

Komisarz Crețu często powtarza, że chciałaby z Rumunii stworzyć drugą Polskę, powołuje się także na swoje polskie korzenie.  Dobre relacje z Crețu są ważne także dlatego, że jako komisarz ds. polityki regionalnej będzie miała także wiele do powiedzenia podczas debaty w sprawie kolejnej perspektywy finansowej po 2020 roku.

Crețu może być sojuszniczką Polski w KE, gdzie zaczyna się już dyskutować o tym, na jakich unijnych politykach trzeba zaoszczędzić. Crețu broni polityki spójności. W zeszłym roku odwiedziła uboższe regiony w Polsce - województwa świętokrzyskie i podkarpackie. Dzisiaj opublikowała ranking unijnych regionów, w którym Małopolska została uznana za przykład do naśladowania.

Jak wynika z raportu, Małopolska nie należy do najbogatszych, stołecznych regionów, ale w porównaniu z innymi o tym samym rozwoju gospodarczym, radzi sobie o wiele lepiej. Ma o wiele więcej mocnych punktów niż co najmniej 15 innych porównywalnych pod względem rozwoju gospodarczego obszarów UE, takich jak np. Calabria czy Peloponez.

Małopolska ma lepszą edukację - zarówno podstawową jak i wyższą, większe zdolności innowacyjne i większy rynek. - Trzeba ten sukces teraz przekuć na wyniki gospodarcze - powiedział dziennikarce radia RMF FM rzecznik w KE. Polskie regiony nie znajdują się ani w pierwszej dziesiątce najbardziej konkurencyjnych, ani w ostatniej - najsłabiej rozwiniętych.

(łł)

Katarzyna Szymańska-Borginon

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy