Reklama

Reklama

RMF: Krwawy terrorysta "Szakal" przed sądem w Paryżu

Głośny proces jednego z najbardziej krwawych terrorystów XX wieku - Ilicha Ramireza Sancheza zwanego "Carlosem i "Szakalem" - ruszył w Paryżu. Terrorysta, który sam przyznaje, że zabił ponad półtora tysiąca osób - m.in. na polecenie Organizacji Wyzwolenia Palestyny - sądzony jest tym razem za wrzucenie granatu do jednej z paryskich galerii handlowych.

W ataku na paryską galerię handlową Drugstore Publicis - dokonanym prawie pół wieku temu na polecenie Organizacji Wyzwolenia Palestyny - zginęły dwie osoby, a ponad 30 zostało rannych. "Szakal" przyznaje wprawdzie, że zabił w sumie ponad półtora tysiąca osób, ale zapewnia, że z tym zamachem nie ma nic wspólnego. Wenezuelsko-palestyński terrorysta, któremu rodzice dali na imię Ilicz, by uczcić pamięć Lenina, wszedł na sale rozpraw uśmiechnięty, z podniesioną zaciśniętą pięścią. Zapytany przez sędziego o zawód oświadczył, że jest zawodowym rewolucjonistą walczącym o niepodległość Palestyny.

Reklama

Atak, za który "Szakal" sądzony jest obecnie przed sadem apelacyjnym, przeprowadzono 15 sierpnia 1974 roku. Doszło wówczas do eksplozji granatu w galerii handlowej Drugstore Publicis na rogu bulwaru Saint-Germain i rue de Rennes.

W wywiadzie z 1979 roku "Carlos" przyznał, że to on rzucił granatem. Jednak podczas dochodzenia Wenezuelczyk zaprzeczył i nie przyznał się do winy. Oskarżenie oparto na zeznaniach świadków i dawnych kolegów terrorysty. Śledczym udało się również odtworzyć granat, którego użyto podczas ataku. Sad pierwszej instancji wydal wyrok skazujący.

"Carlos" obecnie odbywa we Francji karę dożywotniego pozbawienia wolności. Przebywa w więzieniu od czasu aresztowania przez francuskie służby w Sudanie w 1994 roku. Został już trzykrotnie dwukrotnie skazany na dożywocie - m.in. za udział w czterech zamachach we Francji, w których zginęło 11 osób, a ponad 140 zostało rannych oraz za zamordowanie dwóch francuskich policjantów i ich informatora. Domaga się anulowania tych wyroków, bo - jak twierdzi - francuski wywiad wojskowy nielegalnie porwał go w Sudanie.

W jednym z wywiadów "Carlos-Szakal" przyznał się do przeprowadzenia na całym świecie ponad setki krwawych zamachów, m.in. na polecenie służb specjalnych byłego bloku sowieckiego i Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Zginęło w nich blisko dwa tysiące osób.

Jego najgłośniejszym atakiem było wtargnięcie 21 grudnia 1975 roku na spotkanie jedenastu ministrów Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) w Wiedniu. Sześciu napastników zabiło wtedy trzy osoby, raniło siedem i wzięło 81 zakładników. Wśród nich znaleźli się m.in. ministrowie OPEC i obywatel Austrii. Porywacze zagrozili zabiciem zakładników, jeżeli nie dostaną do dyspozycji samolotu.

Kiedy żądanie zostało spełnione, terroryści zwolnili Austriaków i odlecieli z resztą zakładników do Algieru. 23 grudnia wypuścili tam pozostałych zakładników. Szacuje się, że okup wyniósł 50 milionów dolarów. "Carlos-Szakal" i pozostali porywacze oddali się w ręce algierskich władz i otrzymali azyl. Następnie udali się do Libii. Pojawiły się wtedy spekulacje, że operacja była w dużej części sfinansowana przez ówczesnego libijskiego dyktatora Muammara Kadafiego. 

W latach 80. XX wieku "Carlos-Szakal" był najbardziej poszukiwanym przestępcą świata.

Marek Gładysz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje