Rewolucja w NATO bez USA. Rysują się mocarstwowe plany
Wielka Brytania, Francja i Niemcy uruchomiły wartą 50 miliardów dolarów inicjatywę w NATO bez udziału USA. Celem mocarstw jest rozwój broni dalekiego zasięgu. Systemy uderzeniowe mają pozwolić na precyzyjne uderzenia na cele oddalone o 2000 kilometrów. "The New York Times" nie ma wątpliwości - europejscy sojusznicy przygotowują się na "NATO 3.0" i erę uniezależnienia się od Stanów Zjednoczonych.

W skrócie
- Wielka Brytania, Francja i Niemcy rozpoczęły inicjatywę w NATO bez udziału USA, przeznaczając 50 miliardów dolarów na rozwój broni dalekiego zasięgu.
- Inicjatywa ma zapewnić NATO nowoczesne systemy uderzeniowe zdolne do precyzyjnych ataków na odległość do 2000 kilometrów.
- Europejscy sojusznicy przygotowują się na scenariusz zmniejszenia obecności wojskowej USA w Europie, kładąc nacisk na rozwój własnych zdolności obronnych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jako pierwszy informację o projekcie mocarstw podał Bloomberg, a w środę powstanie inicjatywy ogłosił oficjalnie rząd Wielkiej Brytanii. Według źródeł agencji na czele inicjatywy miały stać Paryż, Berlin i Londyn, jednak komunikat Brytyjczyków jasno wskazuje, że to oni są inicjatorami i koordynatorami programu.
"Premier Keir Starmer zwoła na szczycie w Ankarza około tuzina europejskich partnerów, aby zainaugurować nową inicjatywę, w ramach której sojusznicy mają zamiar wydać 50 mld dolarów w ciągu najbliższych dziesięciu lat na rozwój zdolności precyzyjnego uderzenia, aby wzmocnić obronę i odstraszanie w całym Sojuszu" - przekazano w komunikacie brytyjskiego rządu.
Inwestycje mają pozwolić na dostarczenie NATO w przyszłości "najnowocześniejszej broni, która będzie mogła dosięgnąć cele oddalone o nie mniej niż 300 km, a w niektórych przypadkach nawet o 2000 km, z najwyższą precyzją". Cytowany w komunikacie Starmer podkreślił, że sojusznicy muszą "podjąć działania na rzecz silniejszego, bardziej europejskiego NATO".
Niepokojące ruchy Rosji. NATO się przygotowuje
Podczas samego szczytu Starmer wskazywał na zagrożenie, jakie Rosja stanowi dla Wielkiej Brytanii i NATO, w tym zwiększoną aktywność wojskową w pobliżu brytyjskich wód terytorialnych.
W ciągu ostatnich dwóch lat NATO ponad 700 razy poderwało myśliwce w celu przechwycenia rosyjskich samolotów zbliżających się do przestrzeni powietrznej Sojuszu. Choć premier zaznaczył, że NATO nie dąży do konfrontacji z Rosją, to muszą być gotowi bronić każdego sojusznika.
- W Ankarze wysyłamy jasny sygnał prezydentowi Putinowi: NATO jest silniejsze, bardziej europejskie i gotowe bronić naszych obywateli przed długoterminowym zagrożeniem, jakie stwarza on i państwo rosyjskie - dodawała brytyjska minister spraw wewnętrznych Yvette Cooper.
Bloomberg przypomina, że do tej pory jedynymi produkowanymi w Europie pociskami dalekiego zasięgu były niemieckie Taurusy oraz brytyjsko-francuskie Storm Shadow. W europejskich arsenałach występują jednak braki wynikające ze wspierania Ukrainy.
Kijów używał broni sojuszników do ataków na rosyjskie centra energetyczne i wojskowe. Niepokój o zdolności bojowe NATO nasilił się, gdy Donald Trump zrezygnował z rozmieszczenia w Niemczech pocisków BGM-109 Tomahawk. Stany Zjednoczone używały ich podczas wojny z Iranem
NATO 3.0. Szykuje się nowa rola Amerykanów w Sojuszu
"The New York Times" wskazuje, że trwający szczyt w Ankarze może być punktem zwrotnym dla przyszłości Sojuszu w obliczu planów Trumpa, mających na celu redukcję amerykańskiej obecności wojskowej w Europie.
Coraz częściej nowy, europejski model bezpieczeństwa określany jest mianem "NATO 3.0".
- Szykuje się nam NATO nie bis, tylko NATO 3.0. To znaczy takie, w którym Amerykanie będą bardziej za wzgórzem czy za horyzontem nas wspierali poprzez tzw. strategiczne czynniki, czyli zwiad satelitarny, parasol nuklearny, zdolność do przerzutu. A te tradycyjne - na morzu, na lądzie i w powietrzu - zdolności wojskowe będą europejskie - mówił jeszcze w maju w TVP Info szef polskiego MSZ Radosław Sikorski.
Określenia "NATO 3.0" regularnie używa też szef SojuszuMark Rutte. Podczas szczytu w Ankarze sekretarz generalny wskazywał, że po zwiększeniu wydatków na obronność nadszedł czas na rozwinięcie konkretnych zdolności wojskowych. "Od pieniędzy do rakiet przechwytujących, dronów i realnych zdolności odstraszania" - wskazywał.
Ukraińska agencja Unian przypomina, że według szacunków niemieckich urzędników i przedstawicieli NATO, Rosja mogłaby do 2029 roku odbudować swój potencjał militarny do takiego stopnia, że będzie gotowa na potencjalny konflikt z Sojuszem.
Stąd coraz większa presja na przyspieszenie "dozbrojenia" Europy. Niewykluczone jest, że podczas szczytu USA ponownie zażądają od sojuszników wypełnienia porozumienia w sprawie zwiększenia wydatków na obronność do 5 proc. PKB do 2035 roku.
Źródło: Bloomberg, "The New York Times", Unian














