Ratował w Kongo, leczą go w Niemczech. Biały Dom reaguje ws. Amerykanina
Biały Dom zaprzecza doniesieniom mediów w sprawie amerykańskiego misjonarza, który obecnie leczony jest w Niemczech. Według "Washington Post" amerykańska administracja nie zgodziła się na powrót mężczyzny do kraju. Dr Peter Stafford wraz ze swoją rodziną przebywał wcześniej w Demokratycznej Republice Konga, gdzie pomagał pacjentom, zakażonym wirusem eboli. W tle znajduje się wpis Donalda Trumpa z 2014 roku.

Jak informuje "Washington Post", Biały Dom zaprzecza, by amerykańska administracja nie wydała zgody na powrót swojego obywatela do kraju, w związku z jego zakażeniem wirusem eboli. Misjonarz medyczny dr Peter Stafford jest obecnie leczony w Niemczech.
"Berliński szpital Charite, w którym leczony jest Stafford, został wybrany, ponieważNiemcy są o 12 godzin bliżej Demokratycznej Republiki Konga niż Stany Zjednoczone" - przekazano w komunikacie.
Amerykański misjonarz z ebolą niewpuszony do kraju? Doniesienia mediów
Według źródeł "Washington Post" doszło do opóźnień w ewakuacji i leczeniu Stafforda, ponieważ "nie zezwolono na jego transport do Stanów Zjednoczonych".
"Prezydent i jego ludzie nie chcieli, żeby wrócił do Stanów Zjednoczonych" - przekazała jedna z osób znających sprawę misjonarza.
Tym twierdzeniom stanowczo zaprzecza jednak republikańska administracja. "Donald Trump konsekwentnie podejmował ogromne ryzyko, aby zapewnić bezpieczny powrót do domu Amerykanów, narażonych na śmiertelne i zakaźne choroby, od szybkiej ewakuacji dyplomatów z Chin na początku pandemii COVID-19, po niedawną repatriację Amerykanów narażonych na wybuch epidemii wirusa w Andach" - wskazał w oświadczeniu Kush Desai z biura prasowego Białego Domu.
Na takie stwierdzenia rzutuje jednak wpis Donalda Trumpa z 2014 roku na ówczesnym Twitterze (obecnie X - red.).
Prezydent USA, wówczas szykujący się do boju o pierwszą prezydenturę, ostro skrytykował decyzję administracji Baracka Obamy o sprowadzeniu z opanowanej epidemią eboli Afryki Zachodniej dwóch zakażonych Amerykanów.
"Jak niekompetentni są nasi przywódcy, pozwalając tym zakażonym ebolą osobom na wjazd do naszego kraju, ze wszystkimi związanymi z tym problemami i niebezpieczeństwami" - pisał Trump.
Jak dodał: "Stany Zjednoczone nie mogą pozwolić na powrót osób zakażonych wirusem ebola. Ludzie, którzy wyjeżdżają w odległe miejsca, aby pomagać, są wspaniali - ale muszą ponieść konsekwencje!".
Misjonarz z ebolą leczony w Niemczech. Media: dwa powody
Jak wskazują źródła amerykańskiego dziennika, istnieją jeszcze dwa powody, dla których zdecydowano się na leczenie mężczyzny w Niemczech, a nie rodzinnych Stanach.
Pierwszym byłaby konieczność rozdzielenia go z rodziną. Z ustaleń "WP" wynika, że mężczyzna miałby trafić do innej placówki w Nebrasce, niż jego żona i dzieci.
Osoba znająca sprawę wskazuje, że dr Peter Strafford miał początkowo zostać przeniesiony do centrum medycznego, w którym znajduje się 18 osób z podejrzeniem zakażenia hantawirusem, do którego doszło na wycieczkowcu MV Hondius. Sęk w tym, że cała placówka operuje zaledwie dwudziestoma łóżkami, dlatego rodzina nie mogłaby dołączyć do Stafforda.
Drugim powodem miałby być czas i potrzeba pilnego działania. W momencie, gdy u misjonarza stwierdzono zakażenie ebolą, przebywał on dwie godziny drogi od lotniska w Bunii, co znacząco utrudniło jego szybki transport.
Matt Allison, dyrektor wykonawczy Serge, przekazał we wtorek "The Post", że Stafford musiał odbyć kilka lotów, w tym raz został przeniesiony w specjalistycznej tubie izolacyjnej.
Amerykanin z ebolą w Niemczech. Przyleciała do niego rodzina
Jak poinformowało Ministerstwo Zdrowia Niemiec, cytowane przez AFP, żona i czworo dzieci pacjenta "zostały przywiezione do Niemiec specjalnym samolotem i są uważane za osoby z bliskiego kontaktu". Ministerstwo nie podało, czy którykolwiek z członków rodziny był zakażony ebolą lub czy wykazuje objawy choroby.
Według ustaleń CDC - amerykańskiego Centrum Chorób Zakaźnych - stan dr. Petera Stafforda jest stabilny.
Według wstępnych danych CDC szacuje się, że w Demokratycznej Republice Konga odnotowano na ten moment około 600 przypadków zakażeń wirusem ebola. W związku z chorobą zmarło 139 osób i liczba ta najpewniej wzrośnie.
Źródła: "Washington Post" / AFP














