Reklama

Reklama

Raport ws. Russiagate dopiero po wyborach

Specjalny prokurator Robert Mueller, który prowadzi śledztwo ws. Russiagate przedstawi raport z dochodzenia dopiero po tegorocznych wyborach środka kadencji planowanych na 6 listopada - poinformowała w środę agencja Bloomberg News.

Bloomberg, powołując się na przedstawicieli resortu sprawiedliwości, podaje, że Mueller jest bliski znalezienia odpowiedzi na kluczowe pytania.

Dotyczą one tego, czy podczas kampanii przed wyborami roku 2016 sztab Donalda Trumpa utrzymywał kontakty z przedstawicielami Kremla, oraz czy prezydent utrudniał działania wymiaru sprawiedliwości. Miał on zasugerować w ubiegłym roku ówczesnemu dyrektorowi FBI Jamesowi Comeyowi, by zakończył dochodzenie prowadzone w sprawie kontaktów Michaela Flynna, jego pierwszego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, z ambasadorem Rosji w Waszyngtonie Siergiejem Kislakiem.

Reklama

Ten drugi zarzut - utrudnianie pracy wymiaru sprawiedliwości - zdaniem amerykańskich konstytucjonalistów może być podstawą do postawienia prezydenta Trumpa przed sądem Kongresu, czyli do tzw. impeachmentu.

Bloomberg podkreśla, że federalne przepisy przewidują, iż tylko obecny zastępca prokuratora generalnego Rod Rosenstein, nadzorujący śledztwo Muellera, może zdecydować czy upublicznić jego raport w całości, albo które fragmenty tego dokumentu przekazać do wiadomości Kongresu i opinii publicznej.

Opublikowanie raportu po wyborach ma uchronić autorów przed zarzutem, że Mueller - Republikanin - faworyzuje jedną z partii.

Znaczenie raportu

Politolodzy wskazują, że gdyby raport dowiódł, że kontakty otoczenia Trumpa z osobami zbliżonymi do Kremla przyczyniły się do jego zwycięstwa w wyborach prezydenckich, to pomógłby on Demokratom wygrać listopadowe wybory.

Oczyszczenie obozu prezydenta z takich zarzutów zwiększyłoby poparcie dla kandydatów jego partii w listopadowych wyborach.

Dotychczasowe efekty dochodzenia

Do tej pory dochodzenie Roberta Muellera, który kieruje zespołem 16 prokuratorów i ma praktycznie nieograniczone środki do prowadzenia swojego śledztwa, zaowocowało skazaniem trzech osób, w tym Paula Manaforta, byłego szefa kampanii wyborczej Donalda Trumpa za przestępstwa niezwiązane z głównym nurtem dochodzenia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne