Rabunek w Luwrze. Prokuratura podała nowe informacje o sprawcach
Dwaj mężczyźni, którym postawiono zarzuty w związku z napadem na Luwr, znali się i "byli zamieszani w tę samą sprawę kradzieży, za którą zostali skazani w 2015 roku" - oświadczyła na antenie Franceinfo paryska prokurator Laure Beccuau. Wskazała, że nie są to jedyne wzmianki, jakie ci podejrzani posiadają w swojej kartotece kryminalnej.

W skrócie
- Dwaj mężczyźni podejrzani o napad na Luwr mieli już wcześniej kryminalne wyroki i znali się.
- Prokuratura i śledczy ustalają, czy w napadzie brały udział kolejne osoby oraz kto zlecił kradzież cennych klejnotów korony.
- Złodzieje skradli osiem klejnotów wartych 88 mln euro, a po napadzie muzeum przeniosło najcenniejsze kosztowności do Banku Francji.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Pierwszy z mężczyzn ma 37 lat. Na jego koncie znajduje się 11 wyroków. Niemal wszystkie z nich dotyczą kradzieży. Wypowiadając się na temat przeszłości tego podejrzanego, prokurator Beccuau wspomniała także o rozbojach, aktach przemocy oraz przestępczości drogowej.
Jak stwierdziła, są to czyny, "które na ogół nie są kojarzone z górnym końcem spektrum przestępczości zorganizowanej". Mówiąc o drugim z mężczyzn, przekazała, że usłyszał on wcześniej 15 wyroków skazujących. Dwa z nich dotyczyły kradzieży.
Beccuau dodała również, że cztery osoby, wobec których toczy się śledztwo, "mieszkały mniej więcej" we francuskim departament Seine-Saint-Denis na wschód od Paryża. - Nie dziwi mnie to. To, co teraz widzimy, to to, że mamy profile, które niekoniecznie są bardzo dobrze znane w przestępczości zorganizowanej - wskazała.
Kradzież klejnotów z Luwru. Dwaj oskarżeni byli przed laty skazani razem
Prokurator poinformowała również, że na obecnym etapie postępowania nie ustalono żadnego wspólnika w muzeum. Stwierdziła jednak, że wątek ten będzie kontynuowany. - Wszystkie możliwości są badane - dodała.
Szef francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Laurent Nunez przekazał dziennikowi "Le Parisien", że śledczy poszukują jeszcze "co najmniej jednego" sprawcy napadu na Luwr. Dodatkowo do ustalenia pozostaje także "jedna lub więcej osób które zleciły" dokonanie tego przestępstwa.
- Istnieje kilka hipotez dotyczących (skradzionych - red.) dóbr, w tym ta, że zostały już sprzedane za granicę. Jednak jestem przekonany, że uda się je odnaleźć - powiedział Nunez, dodając, że "nie ma powodu, by myśleć w tej sprawie o ingerencjach z zagranicy, w tym z Rosji".
Napad na Luwr. Dwóch zatrzymanych częściowo się przyznało
Francuskie media poinformowały w sobotę, że wstępne zarzuty przedstawiono dwóm kolejnym osobom. Wcześniej w stan oskarżenia postawiono dwóch mężczyzn, którzy mieli "częściowo" przyznać się do udziału w kradzieży. Na ich trop naprowadziły próbki DNA zebrane przez ekspertów na miejscu zdarzenia.
Jak przekazała w środę prokuratura, ślady biologiczne jednego z podejrzanych znaleziono na skuterze. Pojazd skradziono 10 października, a następnie wykorzystano w czasie napadu. Z kolei ślady DNA prowadzące do drugiego ze schwytanych odkryto na jednej ze szklanych klatek, którą rozbito w Luwrze.
Do kradzieży w słynnym francuskim muzeum doszło 19 października. Wówczas z Luwru zniknęły klejnoty koronne, warte ok. 88 mln euro. Złodzieje zrabowali łącznie osiem klejnotów, a jeden z nich zgubili w trakcie ucieczki.
W reakcji na tę kradzież Luwr przekazał niektóre ze swoich najcenniejszych klejnotów do przechowania Bankowi Francji. Według rozgłośni RTL chodzi o kosztowności z Galerii Apolla, gdzie przechowywane były klejnoty koronne francuskich władców, a także trzy słynne diamenty: Regent, Sancy i Hortensia.
Źródła: PAP, Franceinfo, "Le Parisien"












