"Putin żeruje na słabości. Wschodnia granica Polski jest bezbronna"
Od aneksji Krymu w 2014 roku to Władimir Putin rozdaje karty. Unia Europejska, NATO i administracja Baracka Obamy tylko się przyglądają. Tymczasem Polska ma w ogóle niezabezpieczoną granicę wschodnią - twierdzi Simon Tisdall, korespondent zagraniczny "The Guardian".

Specjalizujący się w polityce zagranicznej Tisdall wyraził hipotezę, że zaplanowane na środę rozmowy pokojowe w Mińsku mogą nie przynieść skutku. Dlaczego? Według dziennikarza, Putin nie ma najmniejszego powodu, by powiedzieć sobie: "Stop" i zaprzestać agresji.
Od aneksji Krymu w 2014 roku to Władimir Putin rozdaje karty. Unia Europejska, NATO i administracja Baraka Obamy tylko się przyglądają - czytamy.
Tisdall zaznacza, że zachowanie prezydenta Rosji niekoniecznie wynika z jego wrodzonego sprytu i inteligencji.
"Wręcz przeciwnie. Jego zachowanie wskazuje na to, że jest impulsywnym paranoikiem, który nie czuje się zbyt pewnie. Ale czerpie pełnymi garściami z jeszcze większej słabości jego oponentów" - czytamy.
Jak pisze Tisdall, Putin ma świadomość, że Europa jest podzielona, a w Unii Europejskiej tylko Wielka Brytania i Francja są militarnymi potęgami zdolnymi przeciwstawić się Rosji. Potęgami, które jednak nie mają najmniejszego zamiaru angażować się w konflikt.
W analizie korespondenta "The Guardian" nie zabrakło kilku słów na temat Polski.
Według Tisdalla, nasz kraj, mający gorzkie wspomnienia po sowieckiej hegemonii, długą granicę do obrony i brak zabezpieczeń przed atakiem, chciałby twardej polityki wobec Rosji.
Jednocześnie Polska ma świadomość, że z Brukseli żadna pomoc nie nadejdzie. A latem wygasną sankcje nałożone na Rosję, które będzie można przedłużyć wyłącznie jednomyślną decyzją wszystkich 28 państw Unii Europejskiej. Tymczasem Grecja "zdradziecko" zaczęła flirtować z Rosją, a objęte kryzysem Włochy nie mają ochoty na kontynuowanie sankcji.
Tutaj na scenę wkracza Angela Merkel. Kanclerze Niemiec, największego europejskiego partnera handlowego Rosji, wzięła na barki negocjacje z Putinem. Problem w tym, że pomimo kilku spotkań w cztery oczy, Merkel nie osiągnęła nic.
Jednocześnie Merkel wyklucza dozbrojenie Ukrainy jako remedium na konflikt. "Nie wydaje mi się, by to miało wystraszyć Putina" - powiedziała. Takie wrażenie dominuje zresztą w większości europejskich państw - pisze Tisdall.
Jaką rolę w tej grze odgrywa NATO i Stany Zjednoczone? Dziennikarz "The Guardian" przypomina, że rosyjskie agresje na Gruzję w 2008 roku i Krym w 2014 roku nie spotkały się ze zbrojną reakcją Sojuszu. A co jeśli Rosja zaatakowałaby jeden z krajów NATO? Państwa członkowskie twierdzą, że wtedy w życie wszedłbym 5 artykuł Paktu Północnoatlantyckiego. Czyli, atak na jeden z krajów NATO byłby odebrany jako atak na wszystkie kraje Sojuszu.
Czy jednak Ameryka zaangażowałaby się w wojnę, gdyby Putin zaatakował Norwegię albo Estonię? Odpowiedzi na to pytanie nie zna nie tylko Putin, ale też głównodowodzący Sojuszu - twierdzi Tisdall.
Putin ma świadomość, że posiada przewagę - puentuje dziennikarz.
AW







