Reklama

Reklama

Putin: Sankcje nie zaszkodziły silnej Rosji

Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział w czwartek, że sankcje wprowadzane przeciwko Rosji są obosieczną bronią, która szkodzi wszystkim. Przyznał, że sankcje odbiły się na gospodarce Rosji, ale - jak zapewnił - nie w zasadniczym stopniu.

Rosyjski prezydent w trakcie corocznej telekonferencji z obywatelami przekonywał, że "gdyby nie było Krymu", to znalezione zostałyby inne powody, by nałożyć sankcje na Rosję.

Propozycje nowych sankcji amerykańskich wobec Rosji są dowodem nadal trwającej w Stanach Zjednoczonych wewnętrznej walki politycznej - oświadczył Putin.

Prezydent zauważył, że w Senacie USA pojawił się projekt dotyczący nowych sankcji wobec Rosji i zadał pytanie o jego powód, zaznaczając, że "nie dzieje się nic nadzwyczajnego".

Pytany o perspektywy zniesienia rosyjskich kontrsankcji Putin powiedział, że jeśli partnerzy Rosji będą znosić sankcje, to Rosja również będzie musiała to czynić. 

Reklama

Ameryka "wpływa na umysły" w innych krajach

Rosja liczy na konstruktywną rolę Stanów Zjednoczonych w uregulowaniu kryzysu na południowym wschodzie Ukrainy - oświadczył Putin; wśród sfer możliwej współpracy z USA wymienił także m.in. walkę z biedą i kwestie ekologiczne.

Putin zapewnił, że Rosja nie uważa Stanów Zjednoczonych za wroga i jest zainteresowana tym, by relacje dwustronne powróciły do normalnego stanu.

 Rosyjski przywódca skomentował także zeszłotygodniowe przesłuchania w komisji Senatu USA byłego szefa FBI Jamesa Comeya. Oświadczył, że Comey nie przedstawił dowodów na ingerencję Rosji w procesy wyborcze w USA, o której mówił przed senacką komisją.

Putin zarzucił także Stanom Zjednoczonym "propagandę", która - jak oświadczył - jest próbą "wpływania na umysły" w innych krajach. 

Putin został dziadkiem

Putin wyznał, że niedawno urodził mu się drugi wnuk. Wyjaśnił, że jego córki mieszkają w Rosji i zapewnił, że żyją one "normalnym życiem".

Prezydent Rosji powiedział, że jego córki zajmują się nauką i edukacją i nie zamierzają angażować się w politykę. W ten sposób odpowiedział na zgłoszoną podczas telekonferencji prośbę, by opowiedział o swej rodzinie. 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy