Reklama

Reklama

Putin może obawiać się pogody. Tornado przeszło obok jego pałacu

Rosyjskie media publikują nagrania z tornad, które przeszły w pobliżu Gelendżyka nad Morzem Czarnym. Centrum miasta jest oddalone około 10 km od ogromnej rezydencji, z której ma korzystać sam Władimir Putin.

W rosyjskim Gelendżyku we wtorek zauważono tornado. 26 lipca wczesnym rankiem nad miastem przeszły ulewne deszcze, część ulic została zalana, co utrudniło ruch. Na kaukaskim wybrzeżu Morza Czarnego od kilku dni utrzymuje się zła pogoda.

Tornado zostało uwiecznione na filmie, które opublikowano w Telegramie, na kanale miejskim nadmorskiego kurortu. Nagranie pokazuje lej, który utworzył się nad powierzchnią morza. Z czasem tornado straciło na sile i rozwiało się, a chwilę później pogoda znów zaskoczyła mieszkańców Gelendżyka, ponieważ nieopodal powstało kolejne tornado.

Reklama

Władze zapewniły, że niebezpieczne zjawisko nie dotarło do zatoki, gdzie znajdują się popularne wśród Rosjan kurorty. Mieszkańcy i turyści mogą jednak czuć się zaniepokojeni. Rosyjskie media informowały o podobnej sytuacji dzień wcześniej - 25 lipca, kiedy również zauważono dwa tornada. W regionie utrzymują się alerty ostrzegające przed burzami.

Tornado w pobliżu pałacu Putina

Gelendżyk słynie nie tylko ze znanych hoteli, ale przede wszystkim z pobliskiej rezydencji, z której ma korzystać prezydent Rosji. O "pałacu Putina" zrobiło się głośno na początku 2021 roku, kiedy założona przez rosyjskiego opozycjonistę Aleksieja Nawalnego Fundacja Walki z Korupcją opublikowała materiał o posiadłości.

Nawalny nazwał wówczas Putina "najbogatszym człowiekiem świata". Według doniesień fundacji pałac miał zostać zbudowany przez firmy państwowe oraz prywatne, które należą do zależnych od rosyjskiego przywódcy oligarchów.

Obiekt ma mieć powierzchnię 18 tys. metrów kwadratowych. Znajduje się tam amfiteatr, winnice oraz lodowisko do gry w hokeja.

Również w 2021 roku dziennikarze Sky News próbowali przygotować materiał o rezydencji. Po rozmowie z okolicznymi mieszkańcami udało im się ustalić, że w pobliżu pałacu nie można się zatrzymywać, intruzi są natychmiast przepędzani przez służby. Nad obszarem gdzie znajduje się posiadłość, obowiązuje zakaz lotów. Informatorzy Sky News twierdzili też, że po rozmowie z dziennikarzami odwiedzili ich agenci rosyjskiego wywiadu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy