Kiesewetter, pułkownik niemieckich sił zbrojnych, a obecnie ekspert CDU ds. międzynarodowych w programie NTTV "Pinar Atalay" komentował niedzielno-poniedziałkowe negocjacje pokojowe, które odbywały się w Berlinie.
Zdaniem polityka, kraje NATO muszą zdawać sobie sprawę, że niezależnie od wypracowanego porozumienia, nie należy wierzyć w to, że Władimir Putin odpuści temat ataku na kraje Sojuszu.
Kiesewetter jest przekonany, że w obecnej sytuacji dwa najbliższe lata są kluczowe dla rozwoju systemu bezpieczeństwa regionie.
Napięcie na linii NATO-Rosja. Dwa korpusy na terytorium Białorusi
W dalszej części wypowiedzi ekspert CDU zwrócił uwagę na informacje, o których "nie odważono się powiedzieć opinii publicznej". Chodzi o obecność rosyjskich sił na terytorium Białorusi.
Jego zdaniem Kreml w ostatnich latach relokował tam siły dwóch korpusów, które liczą łącznie od 350 do 360 tysięcy żołnierzy, którzy są gotowi do działań bojowych.
- To niepokojące, zwłaszcza w krajach bałtyckich - ocenił.
Według Kiesewettera rosyjskie władze prowadzą wojnę w Ukrainie "niezbyt skutecznie militarnie", ale gospodarka tego kraju pozwala na prowadzenie szkoleń "setek tysięcy żołnierzy, którzy nigdy nie zostaną rozmieszczeni w Ukrainie". Ich celem ma być szykowanie się do ewentualnej wojny z NATO.
Analityk zwrócił także uwagę na ostatnie wypowiedzi sekretarza generalnego NATO Marka Rutte, który jego zdaniem, dotychczas "raczej bagatelizował" sytuację, ale w ostatnich dniach zmienił swoje nastawienie.
11 grudnia Rutte otwarcie stwierdził, że kraje NATO są kolejnym celem Rosji i ostrzegł, że wojna może być "podobną do tej, której doświadczyli nasi dziadkowie".














