W skrócie
- Na lotnisku w Lipsku dron z materiałem wybuchowym zbliżył się do samolotu transportowego z Ukrainy, a incydentem zajmuje się niemieckie MSW.
- Według informacji "Gazety Wyborczej" podobne puszki z materiałami pirotechnicznymi przewieziono do Polski przez kuriera zwerbowanego przez rosyjski wywiad.
- Polskie i niemieckie służby prowadzą śledztwa dotyczące powiązań między incydentem na lotnisku a wcześniejszymi transportami materiałów wybuchowych przez granice.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Niemieckie MSW poinformowało 5 sierpnia o wykryciu drona przez pracowników lotniska Lipsk/Halle. Jednostka miała przyczepiony materiał pirotechniczny.
Bezzałogowiec znalazł się w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow, który przenosił amunicję pozyskaną wcześniej z Francji. Niemieckie media spekulują, że w puszce przy dronie znajdowały się substancje wybuchowe używane przez wojsko.
Polski wątek w zamachu na lotnisko w Lipsku
"Gazeta Wyborcza" opisuje powiązania tego incydentu z polskim śledztwem dotyczącym rosyjskiej siatki dywersyjnej na Litwie, w Polsce i Niemczech. Według niemieckich mediów materiał wybuchowy został umieszczony w puszce używanej do sprzedaży warzyw konserwowych.
"W materiałach tamtego śledztwa pojawiają się identyczne puszki, części dronów oraz uchwyty pozwalające połączyć jedno z drugim" - podaje "GW".
Cytowana przez dziennik osoba znająca szczegóły działań polskiej prokuratury i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w sprawie rosyjskich dywersantów wyjawia, że służby czekają na oficjalne potwierdzenie, ale nie można wykluczyć, że jedna z poszukiwanych puszek właśnie się odnalazła.
Śledztwo w Polsce. Kurier przewoził puszki od rosyjskiego wywiadu
Jak podaje "GW", w 2024 roku mieszkający w Katowicach 27-letni Ukrainiec za pośrednictwem serwisu Telegram został zwerbowany przez oficera GRU (rosyjski wywiad wojskowy). Kierowany chęcią zarobku przyjął zlecenie polegające na podjęciu z jednego z cmentarzy na Litwie dwóch puszek kukurydzy, przywiezieniu ich do Polski i ukryciu przy autostradzie A2 w pobliżu Zgierza.
W kolejnym kursie mężczyzna miał przewieźć elementy do dronów i karty SIM. Celem jego kolejnych wyjazdów na Litwę miało być nadanie przesyłek kurierskich z poduszkami do masażu i kosmetykami, w których były ukryte zapalniki i substancje łatwopalne.
Kilka dni później paczki zapaliły się: jedna w magazynie DHL w Birmingham, druga na lotnisku w Lipsku, a trzecia w ciężarówce w podwarszawskiej bazie transportowej.
ABW odnalazło skrytkę pod Zgierzem, ale puszek już tam nie było, natomiast na litewskiej nekropolii tamtejsze służby odkryły więcej pojemników. Te, zamiast kukurydzy, zawierały silny materiał wybuchowy - opisuje "GW".
Niemcy zaalarmowane zdarzeniem na lotnisku w Lipsku
Niemieckie służby prowadzą śledztwo po ostatnim incydencie w Lipsku. Według oświadczeń tamtejszego resortu obrony w czasie zdarzenia na lotnisku nie było samolotów Bundeswehry.
We wtorek portal ZDF Heute poinformował, że śledczy wraz z psami tropiącymi przeszukują pobliże lotniska po ujawnieniu anteny na drzewie północnego skraju lasu. Osoby zaznajomione z działaniami podejrzewają, że nadajnik umożliwiał sterowanie dronem.
















