Puste konto Rady Pokoju. Media ustaliły, gdzie trafiają wpłaty
Pomimo zapowiedzi Donalda Trumpa, który w ramach Rady Pokoju miał zebrać wielomiliardowe środki na odbudowę Strefy Gazy, utworzony w tym celu fundusz pozostaje pusty. Jak podaje "Financial Times", na konto w Banku Światowym nie wpłynęły żadne darowizny. Składki trafiają za to na konto w prywatnym banku.

W skrócie
- Fundusz Rady Pokoju utworzony na rzecz odbudowy Strefy Gazy pozostaje pusty. Środki nie zostały zdeponowane w Banku Światowym, lecz trafiają na konto w prywatnym banku.
- Wpłaty darczyńców są kierowane na rachunek w holdingu JP Morgan, przez co organizacja nie podlega zasadom transparentności obowiązującym w Banku Światowym.
- Dotychczas nie rozpoczęto żadnych prac ani nie podpisano umów w Strefie Gazy, a przedstawiciele wskazują na brak narzędzi i organów do realizacji planu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
"Ani jednego dolara amerykańskiego" nie przeznaczono na odbudowę Strefy Gazy od momentu utworzenia Rady Pokoju, której celem miało być udzielenie pomocy palestyńskiej enklawie - podaje "Financial Times", powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą. Oficjalny fundusz powołanej przez Donalda Trumpa organizacji jest pusty.
Puste konto Rady Pokoju. "Financial Times" o tym, gdzie trafiają wpłaty darczyńców
Przedstawiony przez prezydenta USA plan zakładał trzy kluczowe cele wobec Strefy Gazy: rozbrojenie bojowników, wycofanie sił izraelskich oraz odbudowę enklawy. Proces miał rozpocząć się po tym, jak w październiku 2025 r. wynegocjowano zawieszenie broni.
Trump deklarował, że Rada Pokoju będzie jedną z "najbardziej znaczących", jakie kiedykolwiek powstały, a w jej ramach zapowiedziano stworzenie "pakietu pomocowego" na rzecz Strefy Gazy. Miał on składać się z wpłat państw członkowskich - każde zobowiązało się przeznaczyć na niego siedem miliardów dolarów - oraz wkładu inicjatora organizacji, który zapewnił o przeznaczeniu na ten fundusz dodatkowego miliarda dolarów.
Prywatny bank zamiast oficjalnego funduszu, czyli brak wymogu transparentności
Powołanie instytucji ogłoszono 15 stycznia, tymczasem - jak przekazały redakcji "Financial Times" cztery osoby zaznajomione ze sprawą - do tej pory na fundusz stworzony przez Bank Światowy i zatwierdzony przez ONZ nie wpłynęły żadne środki.
Wpłaty darczyńców, jak przekazało kolejne źródło oraz jeden z przedstawicieli rady, zasiliły zamiast tego konto w holdingu JP Morgan. Takie rozwiązanie sprawia, że organizacja nie podlega jakimkolwiek zasadom dotyczącym transparentności. W przeciwieństwie do Banku Światowego JP Morgan nie musi składać sprawozdań finansowych darczyńcom oraz członkom rady.
Zdaniem przedstawiciela instytucji konto Banku Światowego to jedna z ustalonych "opcji pozyskiwania funduszy", a obecnie "darczyńcy zdecydowali się korzystać z innych". Jak twierdzi, sprawozdania finansowe zostaną przedstawione radzie wykonawczej "w odpowiednim czasie".
Co Rada Pokoju zrobiła w Strefie Gazy? "Nie mają żadnych narzędzi ani środków"
Mimo teoretycznego rozpoczęcia prac nad osiągnięciem założonego celu, czego wyrazem miało być ogłoszenie przetargów na prace konieczne do przeprowadzenia w palestyńskiej enklawie, żadne umowy nie zostały do tej pory podpisane. Jak twierdzi przedstawiciel rady, "w dużej mierze wynika to z faktu, że nie działamy jeszcze w Strefie Gazy", co z kolei jest uzasadniane tym, że "Hamas się nie rozbroił".
Innego zdania jest Bishara Bahbah - palestyńsko-amerykański biznesmen, który brał udział w negocjacjach z Hamasem w imieniu administracji Trumpa. W jego opinii prace w Gazie nie zostały jeszcze rozpoczęte z powodu "braku jakichkolwiek funduszy, które pozwoliłyby na realizację działań w terenie".
- Wiedzą, że jeśli pojadą do Strefy Gazy, ludzie będą się do nich garnąć, prosząc o pomoc, a oni nie mają żadnych narzędzi ani środków - powiedział.
Przedstawiciel zarządu wskazał z kolei, że na miejscu nie ma odpowiedniego organu, który mógłby zająć się realizacją planu, czyli "przepływem usług i towarów". - Nie gromadzimy pieniędzy na koncie bankowym, a potem nie przyznajemy kontraktów na rzeczy, których nie da się zrealizować - stwierdził.
Źródło: "Financial Times"
















