Reklama

Reklama

Przywrócą kary cielesne w szkołach. Rodzice sami się tego domagali

Szkoły w amerykańskim stanie Missouri mają przywrócić kary cielesne stosowane wobec wyjątkowo niesfornych i "zachowujących się niewłaściwie" uczniów. Narzędziem, jakim będą posługiwali się nauczyciele będzie drewniana paletka przypominająca wiosło lub kij do krykieta. Ruch szkolnych władz jest odpowiedzią na żądania rodziców, pracowników placówki, a nawet... samych uczniów.

W Stanach Zjednoczonych nowy rok szkolny rozpoczął się w ubiegły poniedziałek, 22 sierpnia. Dla 1900 uczniów z okręgu szkolnego Cassville pierwsze spotkanie z placówką było raczej chłodne. Lokalne władze powiadomiły rodziców już w pierwszym dniu zajęć o wprowadzeniu kary cielesnej jako - nomen omen - "ostatniej deski ratunku" w celu poprawy dyscypliny. Nowa/stara polityka radzenia sobie ze sprawiającymi problemy wychowankami została ustalona w czerwcu przez zarząd szkoły - donosi "The Washington Post".

Sposób wymierzania klapsów jest ściśle określony i zapisany w regulaminie. Kara nie będzie wymierzana w obecności innych uczniów, za to ma być podczas niej jeden świadek, a uderzenia nie mają na celu spowodowania "uszkodzenia ciała". Nauczyciel powinien użyć "rozsądnej siły fizycznej", a po wymierzeniu kary on lub dyrektor musi również wysłać do kuratora sprawozdanie uzasadniające zastosowanie kary.

Reklama

Klapsy w szkołach. "Padły prośby, abyśmy przeanalizowali tę kwestię"

Zarządzający okręgiem szkolnym nadinspektor Merlyn Johnson stwierdził w wywiadzie dla lokalnej gazety, że "sfrustrowani rodzice z bardzo tradycyjnej społeczności pytali go, dlaczego szkoły nie mogą dyscyplinować uczniów przez klapsy". Pojawiło się nawet kilka próśb o przywrócenie niechlubnej praktyki sprzed dziesięcioleci. "Odbyła się rozmowa z rodzicami i padły prośby, abyśmy przeanalizowali tę kwestię" - powiedział dziennikarzom.

Młodsi uczniowie mogą otrzymać jedno lub dwa uderzenia, natomiast starsi nawet trzy. Nadinspektor zastrzega jednak, że każdy rodzic w Cassville, który nie zgadza się z nową polityką wymierzania kar, może o tym poinformować placówkę i nie pozwolić na bicie własnego dziecka.

Jedyną część ciała, którą można uderzyć, są pośladki. Ciosy w głowę lub twarz są niedozwolone. "Nikt nie skacze z radości mówiąc, że chcemy to robić, bo lubimy bicie dzieci" - twierdzi Johnson. Jego zdaniem stosowanie kar cielesnych ma być alternatywą dla zawieszania uczniów wykazującymi problemy z dyscypliną. "Dziecko zostaje w klasie i uczy się dalej. Kiedy jest zawieszone, nie ma go już z nauczycielem" - wyjaśnia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy