Przyszłość Starmera pod znakiem zapytania. Ważne głosowanie w parlamencie
Brytyjski parlament zagłosuje we wtorek nad ewentualnym dochodzeniem w sprawie Keira Starmera - donosi agencja Reutera, powołując się na ustalenia dziennika "The Times". Chodzi o ustalenie, czy brytyjski premier wprowadził w błąd Izbę Gmin w sprawie mianowania byłego ambasadora USA Petera Mandelsona, który w ubiegłym roku stracił stanowisko z uwagi na powiązania z Jeffreyem Epsteinem.

W skrócie
- Brytyjski parlament zdecyduje we wtorek, czy rozpocznie dochodzenie dotyczące Keira Starmera w sprawie mianowania Petera Mandelsona ambasadorem USA.
- Część parlamentarzystów i przedstawicieli opozycji twierdzi, że Starmer mógł wprowadzić parlament w błąd co do prawidłowości procedur związanych z nominacją Mandelsona.
- Parlament rozważy, czy oświadczenia Starmera na temat Mandelsona były świadomym lub nieumyślnym wprowadzeniem Izby Gmin w błąd.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Jak podał brytyjski "Times", we wtorek parlament podejmie głosowanie w sprawie Keira Starmera. Parlamentarzyści ustalą, czy wobec premiera powinno zostać wszczęte dochodzenie w sprawie mianowania Petera Mandelsona ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych.
Jak podkreśla Reuters, wszczęcie dochodzenia mogłoby mieć "poważne konsekwencje" dla przyszłości brytyjskiego premiera. "Jeśli okaże się, że świadomie wprowadził parlament w błąd, prawdopodobnie nie zdoła on zachować posady" - zauważa agencja.
Brytyjski parlament zagłosuje ws. Starmera. "Może nie zachować posady"
Część przedstawicieli Partii Konserwatywnej oraz innych środowisk opozycyjnych twierdzi, że Starmer mógł wprowadzić Izbę Gmin w błąd, twierdząc, że przy powołaniu Mandelsona wszystko odbyło się zgodnie z procedurami.
Olly Robbins, którego Starmer zwolnił ze stanowiska stałego podsekretarza w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, sądzi, że istniała "presja" dotycząca nominacji Mandelsona.
Jak podkreśla Reuters, wszczęcie dochodzenia mogłoby mieć "poważne konsekwencje" dla przyszłości brytyjskiego premiera. "Jeśli okaże się, że świadomie wprowadził parlament w błąd, prawdopodobnie nie zdoła on zachować posady" - zauważa agencja.
"Oczekuje się, że Starmer będzie naciskał na swoich posłów, by sprzeciwili się wszelkim próbom wszczęcia wobec niego śledztwa parlamentarnego" - twierdzi "Times".
Biuro Starmera, cytowane przez agencję Reutera, oświadczyło, iż "naciski Partii Konserwatywnej" w sprawie głosowania to "desperacki polityczny wyczyn" tuż przed majowymi wyborami. Dodano przy tym, że wszelkie oskarżenia przeciwko premierowi są bezpodstawne.
Peter Mandelson w ogniu krytyki. W tle sprawa Jeffreya Epsteina
Peter Mandelson został mianowany na ambasadora w 2025 roku. Jeszcze we wrześniu tego samego roku stracił on stanowisko z uwagi na jego powiązania z Jeffreyem Epsteinem. Dokumenty ze śledztwa sugerują, że Mandelson przyjmował od niego pieniądze, a także przekazywał mu poufne informacje brytyjskiego rządu.
Sprawa wzbudziła wątpliwości co do trafności decyzji Starmera o nominowaniu Mandelsona. Jak przekazała agencja Reutera, służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo określiły nominację za przypadek graniczny i skłaniały się ku odmowie wydania poświadczenia bezpieczeństwa dla tego dyplomaty. Urzędnicy brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych mieli odrzucić tę rekomendację bez poinformowania premiera.
Jeśli parlament zagłosuje za wszczęciem dochodzenia, komisja, złożona z parlamentarzystów z trzech największych partii w Wielkiej Brytanii, zbada, czy oświadczenia Starmera dotyczące Mandelsona nie stanowią świadomego lub nieumyślnego wprowadzenia Izby Gmin w błąd.
Źródło: Reuters, "The Times"











