Reklama

Reklama

Przez 74 lata nie wiedziano, kim jest. Teraz nastąpił przełom

Półwypalony papieros na kołnierzyku, kartka z napisem po persku w ukrytej kieszeni i elegancki ubiór - tym charakteryzowało się ciało mężczyzny znalezione w 1948 r. na plaży w Adelajdzie. Przez ponad siedem dekad tożsamość zmarłego i okoliczności jego śmierci owiane były tajemnicą. Przełom nastąpił teraz. Dzięki wyczerpującej pracy naukowców poznaliśmy nazwisko "człowieka z Somerton".

Plażowicze znaleźli ciało mężczyzny ubrane w krawat i garnitur 1 grudnia 1948 r. Zmarły miał ok. 50 lat. W kieszeniach trzymał m.in. bilety autobusowe i kolejowe, gumę do żucia, zapałki, grzebienie i paczkę papierosów. Nie miał przy sobie portfela i dowodu tożsamości.

Wstępne ustalenia śledczych wskazywały, że przyczyną śmierci było otrucie, nie ustalono jednak, jaka substancja miałaby zostać użyta. Tożsamości mężczyzny nie udało się zidentyfikować również na podstawie odcisków palców i stanu uzębienia, mimo wysłania ich do baz danych na całym świecie.

Reklama

Odkrycia bez przełomu

W kolejnych miesiącach zamiast rozwiązania, śledczy napotykali kolejne tajemnice. Znaleziono pustą walizkę, którą zmarły zostawił na stacji kolejowej w Adelajdzie. Z kolei w spodniach mężczyzny znaleziono ukrytą kieszeń, a w niej kartkę z cytatem po persku ("Tamam Shud"), wyrwaną z rzadkiego zbioru poematów.

Zobacz też: Mariupol. Rosjanie budują domy, ale się nie chwalą. Uwagę zwraca szczegół

Kolejne odkrycia nie przynosiły jednak żadnego przełomu. Zmarły został pochowany, a na nagrobku napisano: "Tu leży nieznany mężczyzna, który został znaleziony na plaży Somerton".

Naukowy przełom. Odtworzono drzewo genealogiczne

Po latach sprawą ponownie zajęli się śledczy. Szczątki zostały ekshumowane w maju zeszłego roku, a analizą próbki DNA zajął się naukowiec z Uniwersytetu w Adelajdzie. Profesor Derek Abbot i amerykańska ekspertka Colleen Fitzpatrick odtworzyli szerokie drzewo genealogiczne, które odpowiadało próbce. Analiza ponad 4 tys. nazwisk pozwoliła na ustalenie tożsamości zmarłego - okazał się nim Australijczyk Carl Webb.

"Człowiek z Somerton" urodził się w 1905 r. na przedmieściach Melbourne. Był najmłodszym z sześciorga rodzeństwa. Ożenił się z Dorothy Robertson. Związek nie przetrwał jednak próby czasu.

- Mamy dowody na to, że rozstał się z żoną, a ona przeprowadziła się do Australii Południowej. Jest możliwe, że przyjechał w okolice Adelajdy, żeby ją odszukać - powiedział prof. Abbot stacji ABC.

Naukowiec rozmawiał z żyjącymi krewnymi mężczyzny. Niestety wzmianki o nim nie pojawiają się w rodzinnych opowieściach i albumach. Profesor ma jednak nadzieję, że prędzej czy później dowie się jeszcze więcej o życiu i okolicznościach śmierci Webba. - Wciąż jest wiele do zrobienia - podkreśla.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy