Reklama

Reklama

​Przemoc podczas wyborów, które mają "przywrócić ład" w Wenezueli

Prezydent Nicolas Maduro głosując jako pierwszy w niedzielnych wyborach do Konstytuanty, tworzonej - według opozycji - na jego polityczne potrzeby, powiedział, że posłużą "przywróceniu ładu w kraju", ale doniesienia z Wenezueli mówią głównie o starciach policji z protestującymi.

"Chciałbym być pierwszym, który zagłosuje za pokojem, suwerennością i niezależnością dla Wenezueli. Mamy dziś historyczny dzień" - oświadczył Maduro po oddaniu głosu.

Bojkot opozycji

Opozycja nie uznaje tego głosowania za legalne. Jak podkreślają jej przywódcy, powołanie Narodowego Zgromadzenia Konstytucyjnego bez ściśle określonej kadencji, którego zadaniem będzie zmiana konstytucji uchwalonej w 1999 r. za prezydentury Hugo Chaveza, ma posłużyć dwóm celom: przedłużeniu prezydentury Nicolasa Maduro, która wygasa w styczniu 2019 r., oraz takiej zmianie ustawodawstwa, która zapewniłaby rządowi większość w parlamencie zdominowanym dziś przez opozycję, ale praktycznie nieuznawanym przez rządzącą Zjednoczoną Partię Socjalistyczną Wenezueli (PSUV).

Reklama

Krwawa wyborcza niedziela

W paru willowych dzielnicach stolicy, Caracas, starcia między policją, Gwardią Narodową i siłami Krajowego Dowództwa przeciwko Wymuszeniom i Uprowadzeniom (Conas) a uczestnikami demonstracji rozpoczęły się jeszcze w nocy.

W zamieszkanym przez blisko milion osób stanie Merida u podnóża Andów, gdzie niektórzy demonstranci palili w ciągu ostatnich dni rządowe ulotki i broszury wyborcze, kilku uczestników protestów przeciwko wyborom zostało rannych. Wiadomości o starciach między policją a demonstrantami docierały w godzinach południowych z wielu stanów Wenezueli, między innymi z miast Lara i Aragua na północy kraju.

Napięcie wyraźnie wzrosło, gdy ze stanu Sucre na wschodzie kraju doszła wiadomość o zabiciu przez członków jednego z tzw. kolektywów (ochotnicze grupy obrony rewolucji, niektóre uzbrojone) Ricardo Camposa, bardzo popularnego sekretarza organizacji młodzieżowej opozycyjnej partii Akcja Demokratyczna.

Zginęło także dwóch innych opozycjonistów.

Oficjalnie podawana liczba śmiertelnych ofiar po stronie opozycji od rozpoczęcia w kwietniu demonstracji antyrządowych, to - według danych wenezuelskiej prokuratury - 112 osób.

Lokale pod ochroną wojska i policji

Stojąca na czele Krajowej Rady Wyborczej Wenezueli (CNE) Socorro Hernandez zapewniła, że w całym kraju działa normalnie 93 do 94 proc. lokali wyborczych. Telewizja wenezuelska pokazuje przebieg głosowania, które odbywa się w każdym lokalu wyborczym pod ochroną wojska i policji. Żołnierze lub policjanci strzegą wszystkich wejść do lokali wyborczych.

Hernandez objaśniła dziennikarzom, jak jest zorganizowana obsługa medialna wyborów na stadionie Poliedro w Caracas. "Ze względów bezpieczeństwa" w odległości 500 metrów od najbliższego lokalu wyborczego dziennikarze mogą w tym centrum prasowym zadawać pytania wyborcom.

Konstytuanta zostanie wybrana w głosowaniu bojkotowanym przez opozycję oraz krytykowanym przez Kościół w tym katolickim kraju i część zwolenników zmarłego twórcy "rewolucji boliwariańskiej" Hugo Chaveza, którzy przeciwstawiali się inicjatywie jego następcy, Nicolasa Maduro.

Mimo że rząd zabronił wszelkich zgromadzeń w dniu głosowania, jej liderzy zapowiadali wielką demonstrację w stolicy, Caracas, i zablokowanie głównych arterii komunikacyjnych w całej Wenezueli.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy