Reklama

Reklama

Przełom w Korei? Dziś ważne spotkanie

Delegacja Korei Płd. udała się w poniedziałek do Korei Płn. na rozmowy mające na celu doprowadzenie do dialogu między reżimem w Pjongjangu a USA. Dyplomaci mają skoncentrować się na ustaleniu warunków tego dialogu, a także warunków rozmów o denuklearyzacji.

Na razie nie jest jasne, czy podczas dwudniowej wizyty południowokoreańska delegacja zostanie przyjęta przez przywódcę Korei Północnej Kim Dzong Una - informuje portal BBC News.

W skład 10-osobowej delegacji wchodzi m.in. szef wywiadu Suh Hun i doradca prezydenta Korei Płd. Mun Dze Ina ds. bezpieczeństwa narodowego Czung Uj Jong.

Jak poinformowała kancelaria prezydenta Muna, jest to rewizyta za pobyt w Pjongczangu Kim Jo Dzong, siostry Kim Dzong Una, będącej pierwszym członkiem rządzącego na Północy klanu Kimów, który przybył do Korei Południowej od końca wojny koreańskiej z lat 1950-1953.

Reklama

Czung powiedział wcześniej prasie, że w Korei Północnej przekaże rezolucję prezydenta Muna "o utrzymaniu dialogu i poprawie stosunków między Południem i Północą (...) i o denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego". "Zamierzam przeprowadzić dogłębne dyskusje, żeby znaleźć sposoby w celu kontynuowania rozmów nie tylko między Południem a Północą, ale także pomóc we wznowieniu rozmów między Północą i Stanami Zjednoczonymi" - dodał, wskazując przy tym, że "USA nie są zainteresowane rozmowami".

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w sobotę, że Stany Zjednoczone są gotowe spotkać się z Koreą Północną, ale powtórzył, że kraj ten najpierw musi przeprowadzić denuklearyzacji.

Z kolei Pjongjang, który oświadczył, że chce rozmawiać z Waszyngtonem, zastrzegł, że "niedorzeczne jest" domaganie się przez USA warunków wstępnych. "Postawa amerykańska, pokazana po tym, jak wyjaśniliśmy naszą intencję dialogu, zmusza nas jedynie do myślenia, że USA nie są zainteresowane wznowieniem (...) dialogu" - oświadczyło północnokoreańskie MSZ w oświadczeniu przekazanym przez państwowe media.

Nie jest jasne, kto reprezentowałby USA podczas takiego spotkania. Na początku zeszłego tygodnia specjalny przedstawiciel USA ds. Korei Północnej Joseph Yun poinformował, że przechodzi na emeryturę. Odejście to - jak zauważa BBC News - może być utrudnieniem dla administracji Trumpa. Według analityków Yun był zwolennikiem kompromisu i działań dyplomatycznych w stosunkach z Koreą Północną. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy