Reklama

Reklama

Protesty w obronie Nawalnego. Ponad 1000 zatrzymań

W Rosji odbyły się masowe protesty w obronie uwięzionego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Według portalu OWD-Info w związku z wystąpieniami zatrzymano ponad 1000 osób. Serwis zwraca uwagę, że niektóre aresztowania zdarzyły się jeszcze przed początkiem demonstracji. Tymczasem eksperci ONZ wezwali władze Rosji do medycznej ewakuacji Nawalnego poza granice kraju.

351 osób - a więc ponad jedna trzecia spośród wszystkich zatrzymanych - przypada na Petersburg - szacuje portal, który prowadzi statystykę osób zatrzymanych i monitoruje sytuację na komisariatach policji.

Demonstracje miały miejsce w miastach zarówno azjatyckiej, jak i europejskiej części Federacji Rosyjskiej. W dwóch największych metropoliach, Moskwie i Petersburgu, rozpoczęły się one o godz. 18 czasu polskiego.

Według OWD-Info co najmniej 87 osób policja zabrała na komisariaty w Ufie, mieście na Przeduralu. Po kilkadziesiąt osób policjanci zatrzymali w Soczi na południu Rosji, w Kazaniu - głównym mieście republiki Tatarstanu i w kilku miastach Syberii.

Reklama

Od Moskwy po Ural i Daleki Wschód

Demonstracje trwają bądź już się zakończyły na Dalekim Wschodzie, a także m.in. w Omsku, Jekaterynburgu, Permie, Tiumeniu. Brak doniesień na temat liczebności tych protestów, które odbywają się bez zezwolenia władz.

Sporo osób przyszło na protest m.in. w Nowosybirsku i Irkucku, a także w Omsku - mieście, gdzie Nawalny znalazł się w szpitalu po próbie otrucia w sierpniu 2020 roku - podał portal Meduza.

Ludzie wyszli na centralne ulice miast, Niektórzy przynieśli plakaty z hasłami w obronie Nawalnego, przede wszystkim z żądaniem uwolnienia opozycjonisty. Wybrzmiały też hasła antyrządowe. 

Zobacz także: Rosja: Zatrzymania wśród współpracowników Aleksieja Nawalnego

Wieczorne protesty w dwóch największych miastach

W Moskwie i Petersburgu siły bezpieczeństwa przygotowywały się do opanowania protestu. Policja ściągnęła dodatkowy sprzęt do centrum Petersburga.

Wcześniej w środę w obu tych miastach policja zatrzymała po kilka osób. W Moskwie zatrzymana została prawniczka Lubow Sobol, pracująca w założonej przez Nawalnego Fundacji Walki z Korupcją (FBK). Policja sporządza wobec niej protokół o wykroczeniu administracyjnym - ponownym naruszeniu zasad organizacji zgromadzeń.

Według informacji przekazanych na Twitterze przez współpracowników Nawalnego, na demonstrację w Moskwie przyszła matka opozycjonisty, Ludmiła, oraz jego brat, Oleg. Jak podaje agencja Interfax, cytując moskiewską policję, w stolicy Rosji w demonstracji uczestniczy około sześć tysięcy osób.

Na moskiewskich protestach jest też Julia Nawalna, żona uwięzionego polityka, którą tłum przywitał skandując jej imię. Nawalna pojawiła się w centrum miasta. Uczestnicy demonstracji i dziennikarze otoczyli ją, wielu filmowało kobietę telefonami komórkowymi.

W centrum miasta tłum krzyczał "wolność dla Nawalnego" i "wpuśćcie lekarzy". Zatrzymania w stolicy są wybiórcze i demonstracja przebiega spokojniej niż w niektórych innych miastach. Uczestnicy demonstracji podkreślają, że na razie policja nie działa brutalnie.

Aresztowania w Petersburgu

Jak informuje niezależna rosyjska telewizja Dożd, w Petersburgu policja zatrzymuje zwolenników Nawalnego.

Aresztowania rozpoczęły się przy soborze św. Izaaka. Z kadrów, które pokazała telewizja, wynika, że policjanci nie działali brutalnie, prowadzili demonstrujących do samochodów policyjnych. Jednak telewizja RTVi, nadająca dla rosyjskiej diaspory na Zachodzie, podała, że policja użyła paralizatorów.

Uczestnicy protestu przyszli w kilka miejsc w centrum Petersburga i z tego powodu trudno jest oszacować liczbę demonstrujących. Grupa około tysiąca osób demonstruje przy pomniku Piotra I. Tam policja nie przeszkadza manifestującym. Ludzie zgromadzili się też na prospekcie Newskim, głównej arterii Petersburga. Policja zablokowała dla pieszych przylegający Plac Pałacowy.

Według danych przekazanych przez rosyjskie MSW w drugim największym mieście Rosji protestowało ok. 4,5 tys. ludzi. Jak podaje OWD-Info, zatrzymano 351 osób. Część z nich jeszcze przed rozpoczęciem manifestacji.

Według resortu w demonstracjach w 29 miastach wzięło udział 14,4 tys. osób. Szacunki władz są jednak niższe niż liczby podawane przez organizatorów demonstracji.

Rzeczniczka Nawalnego w areszcie

Rzeczniczka Aleksieja Nawalnego, Kira Jarmysz, została w środę skazana na 10 dni aresztu. Sąd uznał, że wzywała ona do nielegalnych protestów, choć nałożono na nią wcześniej areszt domowy i zakaz używania internetu. Jarmysz została zatrzymana pod swoim domem, gdy wyszła po zakupy wykorzystując zezwolenie na jednogodzinne opuszczenie mieszkania.

Obrończyni opozycjonistki Wiktoria Polakowa zapewniła, że jej klientka nie używa internetu od 1 lutego bieżącego roku. Rzeczniczka Nawalnego została skazana na areszt domowy w związku ze sprawą karną dotyczącą wcześniejszej demonstracji w obronie polityka, która odbyła się w Moskwie w styczniu.

Eksperci ONZ: Nawalnego trzeba ewakuować za granicę

Tymczasem jak informuje agencja Reutera, w środę eksperci ONZ ds. praw człowieka wydali w Genewie oświadczenie, w którym wezwali Rosję do umożliwienia medycznej ewakuacji Nawalnego poza granice kraju. Jak podkreślili, wierzą, że życie opozycjonisty "jest poważnie zagrożone".

W oświadczeniu podkreślono, że Nawalny był przetrzymywany w ciężkich warunkach w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze i "odmówiono mu dostępu do odpowiedniej opieki medycznej", co według ekspertów może być "porównywalne z torturami".

"Wzywamy władze rosyjskie do zapewnienia panu Nawalnemu dostępu do swoich lekarzy i umożliwienia mu ewakuacji w celu udzielenia pilnej pomocy medycznej za granicą, tak jak to zrobiono w sierpniu 2020 roku" - stwierdzono w oświadczeniu.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama