Reklama

Reklama

Protesty na granicy Kosowa. NATO mówi o ewentualnej interwencji

Po decyzji władz Kosowa w sprawie wymiany tablic rejestracyjnych, na granicy z Serbią nastąpiły protesty. Serbowie zablokowali drogi dojazdowe do przejść granicznych, mieli także wznosić barykady i strzelać do policji. Na całą sytuację zareagowało NATO, wystosowując w tej sprawie komunikat mówiący o "gotowości do interwencji".

Decyzja władz Kosowa spowodowała zamieszki na granicy tego państwa z Serbią. Od 1 sierpnia planowano nałożyć tam obowiązek wymiany tablic rejestracyjnych samochodów z serbskich na kosowskie na etnicznych Serbów zamieszkujących północne Kosowo. Serbscy obywatele mieli również obligatoryjnie uzyskiwać na granicy dodatkowy dokument, który umożliwiłby im wjazd.

Kosowo. Protesty na granicy z Serbią

W konsekwencji tej decyzji rozpoczęły się protesty Serbów, którzy zablokowali drogi dojazdowe do dwóch przejść granicznych - Jarinje i Bernjak - i strzelali w kierunku interweniujących sił porządkowych. Policja zamknęła obydwa przejścia. Jak podano później w komunikacie, "na szczęście nikt nie został ranny".

Reklama

Po konsultacjach z ambasadorami UE i USA władze w Prisztinie zdecydowały się odłożyć swój plan o miesiąc. Mają rozpocząć jego wdrażanie 1 września.

NATO wydało komunikat. "Ogólna sytuacja jest napięta"

Teraz NATO, zaniepokojone sytuacją na Bałkanach, wydało w tej sprawie komunikat.

Jak napisało w oświadczeniu dowództwo kierowanej przez NATO misji pokojowej KFOR w Kosowie: "Ogólna sytuacja bezpieczeństwa w północnych gminach Kosowa jest napięta, siły pokojowe NATO uważnie ją monitorują i są gotowe interweniować, jeśli stabilność zostanie zagrożona".

Dodano również, że "NATO kontynuuje wsparcie w kwestii procesu normalizacji stosunków pomiędzy Prisztiną a Belgradem i wzywa obydwie strony do kontynuacji negocjacji, które są kluczowe dla pokoju i bezpieczeństwa w regionie".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy