Reklama

Reklama

Protest w Turcji. Policja użyła gazu i armatek wodnych

Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych, aby rozpędzić tłum kilku tysięcy osób, które w mieście Diyarbakir na południowym wschodzie Turcji protestowały przeciwko operacjom sił bezpieczeństwa wymierzonym w kurdyjskich bojowników.

Ludzie rozproszyli się do bocznych uliczek, gdy policja rozpoczęła interwencję - podała agencja Reutera, powołując się na świadków.

Rozpędzenie demonstrantów zbiegło się z konferencją prasową w Diyarbakirze współprzewodniczącego prokurdyjskiej i lewicowej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP) Selahattina Demirtasa, który wezwał do przeciwstawienia się prowadzonym operacjom przeciwko bojownikom z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

Wcześniej agencja prasowa Anatolia podała, że w walkach z tureckimi siłami bezpieczeństwa w miastach Silopi i Cizre na południowym wschodzie Turcji zginęło w ciągu ostatnich trzech dni 54 bojowników PKK.

Reklama

W obu miastach, leżących niedaleko syryjskiej i irackiej granicy w południowo-wschodniej prowincji Sirnak, ogłoszono w nocy z poniedziałku na wtorek godzinę policyjną, kiedy siły tureckie rozpoczęły w tej okolicy operacje wymierzone w bojowników PKK.

Według mediów bierze w nich udział 10 tys. policjantów, wspieranych przez wojsko.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy