Reklama

Reklama

Protest w ciemnościach. Kubańczycy wyszli na ulice

Po uderzeniu huraganu Ian w Kubę tamtejsi mieszkańcy wciąż pozostają bez dostępu do elektryczności i mówią: dość!". Na ulice wyszły tysiące manifestantów. Wśród miast ogarniętych protestami jest m.in. stolica kraju, Hawana, gdzie po przejściu żywiołu brakuje w niektórych częściach miasta wody.

Według niezależnych kubańskich mediów oraz relacji kubańskich internautów w niektórych miejscach protestujący zablokowali drogi, a także postawili barykady z koszy na śmieci i gałęzi drzew połamanych przez huraganowe wiatry.

Z relacji niezależnego portalu 14ymedio wynika, że w protestach o stosunkowo spokojnym przebiegu biorą udział nie tylko osoby poszkodowane przez brak prądu, ale również oponenci reżimu w Hawanie. Wskazują, że hasła manifestantów mają charakter polityczny, m.in. "Wolność!", "Precz z reżimem!" oraz "Idźcie już sobie!".

Huragan Ian uderzył w Kubę. Ludzie bez prądu i wody

Reklama

Według portali 14ymedio oraz Cibercuba pierwsze manifestacje rozpoczęły się w piątek w ciągu dnia w aglomeracji stołecznej. Część protestujących żądało od władz państwowych podjęcia działań służących przywróceniu dostaw prądu i wody.

W sobotę do protestów doszło m.in. w stołecznych dzielnicach El Vedado, El Cerro, Playa, Arroyo Naranjo, Marianao i Boyeros. Wiece odbywały się też w miastach Holguin i Matanzas.

Według władz w Kuby huragan Ian, który nawiedził wyspę we wtorek 27 września, zabił co najmniej trzy osoby. W efekcie żywiołu, który przyniósł wiatry wiejące z prędkością ponad 200 km/godz., ewakuowanych zostało ponad 50 tys. osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy