W skrócie
- Partie prorosyjskie zorganizowały protest w stolicy Mołdawii po niedzielnych wyborach parlamentarnych w tym kraju.
- Podczas demonstracji doszło do incydentu, w tym szarpaniny i interwencji policji wobec mężczyzny skandującego "Slava Ukrainie".
- Wybory, po przeliczeniu ponad 99 proc. głosów, wygrała proeuropejska Partia Działania i Solidarności (PAS), a Kreml oskarżył mołdawskie władze o utrudnianie głosowania mołdawskim obywatelom mieszkającym w Rosji.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak relacjonuje prosto z Mołdawii reporter Interii Jakub Krzywiecki, w poniedziałek tuż po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych w Kiszyniowe doszło do protestu partii prorosyjskich.
"Protest partii prorosyjskich w Kiszyniowie trwał pół godziny. Na początku doszło do awantury. Pan krzyknął "Slava Ukrainie", został popchnięty. Szarpaninę przerwała policja. Już po wyborach, ale jak widać emocji nie brakuje" - opisał na platformie X.
Protest partii prorosyjskich w Mołdawii. Musiała interweniować policja
Do wpisu dziennikarz Interii załączył też nagranie, na którym widać, jak tłum krzyczy "Mołdawia". Ruchy zgromadzonych śledziło wiele kamer telewizyjnych.
Nagle w tłumie doszło do awantury i rękoczynów. Na miejscu interweniowała mołdawska policja. Mężczyzna, który krzyczał: "Slava Ukrainie", został wyprowadzony.
"Na ulicach Kiszyniowa nie brakuje emocji. Pod parlamentem zebrał się tłum kilkuset zwolenników partii prorosyjskich. Kilkadziesiąt metrów dalej niewielka grupka popierająca proeuropejski PAS. Po zakończeniu manifestacji nie zabrakło ostrej wymiany zdań" - opisywał sytuację natomiast reporter Interii Marcin Orłowski.
Po przeliczeniu 99,52 proc. głosów Centralna Komisja Wyborcza w Kiszyniowie poinformowała, że rządząca od 2021 roku proeuropejska Partia Działania i Solidarności (PAS) uzyskała 50,03 proc. głosów, zaś skupiający prorosyjskich socjalistów i komunistów Patriotyczny Blok Wyborczy (BEP) - 24,26 proc.
Według wcześniejszych cząstkowych wyników na trzecim miejscu uplasował się blok Alternatywa prorosyjskiego burmistrza Kiszyniowa Iona Czebana. Próg wyborczy pokonała ponadto Nasza Partia oligarchy Renato Usatego. Frekwencja wyborcza według Centralnej Komisji Wyborczej wyniosła ponad 52 proc.
Kreml oskarża władze Mołdawii. Współpracownik Putina zabrał głos
Do wyników wyborów w Mołdawii odniósł się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Jak stwierdził, Mołdawianie, którzy mieszkają w Rosji i głosują na prorosyjskie ugrupowania, nie mogli oddać głosu w niedzielnych wyborach.
- Setki tysięcy Mołdawian zostało pozbawionych możliwości głosowania w Federacji Rosyjskiej, ponieważ udostępniono im tylko dwa lokale wyborcze - powiedział.
Pieskow został również zapytany o to, czy Moskwa uznaje wyniki wyborów. Współpracownik Putina stwierdził, że podczas głosowania dochodziło do naruszeń.
- Po pierwsze, to prawdopodobnie sami Mołdawianie powinni to rozstrzygnąć. Z tego, co nam wiadomo, niektóre siły polityczne(...) mówią o możliwych naruszeniach wyborczych - poinformował.
Według rosyjskich urzędników na terenie Federacji Rosyjskiej mieszka pół miliona mołdawskich obywateli. Z kolei jak podały mołdawskie władze w Rosji oddano ponad 4 tys. głosów. Około dwie trzecie z nich przypadły prorosyjskim politykom.















