Reklama

Reklama

Propaganda przekonuje do mobilizacji. Absurdalne instrukcje dla mediów

"Wojna ludowa z NATO", "rozkaz przeniesienia wojny na terytorium Rosji" czy przekazywanie "entuzjazmu i wdzięczności" mieszkańców terenów okupowanych - powstał zbiór zasad propagandowych, wedle którego prokremlowskie media będą przekonywać do słuszności mobilizacji i prowadzenia wojny z Ukrainą. Niezależny portal Meduza dotarł do dokumentu, który został przygotowany przez administrację Władimira Putina i rozesłany do rosyjskich redakcji.

Niedługo po ogłoszeniu przez Władimira Putina "częściowej mobilizacji" wojskowej do redakcji mediów państwowych i prokremlowskich miał trafić zbiór zasad propagandowych, który stanowi instrukcje o tym, jak informować społeczeństwo o potrzebie zwiększenia liczebności armii. W posiadaniu dokumentu przygotowanego przez Administrację Prezydenta Federacji Rosyjskiej znalazł się niezależny portal Meduza, który opublikował kilka sformułowań mających zaszczepiać w społeczeństwie kremlowską narrację. 

Meduza podała, że w wytycznych znajduje się m.in. sformułowanie, że Rosja wygrywała wojny, kiedy jej obywatele wierzyli w "wojnę ludową". W związku z tym zadaniem mediów ma być przekonanie opinii publicznej, że "naród Rosji musi zjednoczyć się przeciwko zagrożeniu NATO", którego celem ma być "rozczłonkowanie i ograbienie" Federacji Rosyjskiej. 

Reklama

Propaganda przekonuje do mobilizacji

"Nie możemy dłużej stać z boku i zrzucać całego ciężaru odpowiedzialności na żołnierzy kontraktowych i ludową milicję Donbasu, linia frontu ma ponad 1000 kilometrów, rosyjscy żołnierze i Rosjanie giną z broni NATO" - tak autorzy zaleceń proponują przekonywać Rosjan o potrzebie mobilizacji. 

"Rosja nie jest w stanie wojny z Ukrainą, ale z NATO. Zachód zabronił Kijowowi negocjacji z Rosją. Wywiad NATO zbiera dane na terytorium Rosji, aby wydać Ukrainie rozkaz przeniesienia działań wojennych do Rosji" - czytamy w instrukcji. 

"Entuzjazm" ludności na terenach okupowanych

Poza tym stacje telewizyjne i prasa mają za zadanie przekazywać "entuzjazm i wdzięczność" mieszkańców tzw. republik i innych terenów okupowanych przez Rosjan. Wszystko po to, żeby przedstawić Putina, jako "obrońcę", który "odpowiada na prośby ludzi". 

Kolejnym argumentem, który ma przekonać ludzi do zwiększenia liczebności armii, jest ostrzał rosyjskich terytoriów przygranicznych i anektowanego w 2014 roku Krymu. "Oni już walczą z nami na naszym terytorium" - czytamy. 

Propagandowa narracja ma też przekonać, że Putin ogłosił mobilizację "dokładnie w momencie, gdy jest to konieczne i znacząco przyczyni się do osiągnięcia przez Rosję celów 'specjalnej operacji wojskowej". W publikacji nie ma jednak mowy jakie to cele. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy