Reklama

Reklama

Prof. Claudia Kemfert: Trzeba oszczędzać, oszczędzać i jeszcze raz oszczędzać

- Niemcy popełniły wielki błąd. Energetyczna strategia ostatnich 15 lat jest porażką. Krytykowaliśmy ją od samego początku - mówi Interii prof. Claudia Kemfert - szefowa departamentu energii, transportu i ochrony środowiska w Niemieckim Instytucie Badań Gospodarczych DIW.

Tomasz Lejman, Interia: To, co się dzieje na rynkach i z cenami paliw, mocno niepokoi, właściwie możemy mówić już o panice, bo skoro ludziom chce się ograniczyć ogrzewanie i ciepłą wodę, to nie jest to normalne. Czy ta panika jest uzasadniona?

Prof. Claudia Kemfert: - Nie powinniśmy panikować, powinniśmy być ostrożni i w ten sposób reagować i przewidywać. Oczywiście znajdujemy się w trudnej sytuacji i wiemy dobrze o tym od miesięcy, że sytuacja jest poważna. Bo Rosja jest nieobliczalna, w każdej chwili może zakręcić kurek z gazem, a do tego dochodzi jeszcze wiszące nad nami embargo, jeżeli mówimy o imporcie rosyjskiej ropy. To spowoduje wzrost cen i to mocny. Ale też nie przesadzajmy, to nie oznacza, że gazu i ropy na rynku nie będzie. Te surowce można kupić w innych krajach. W przypadku Unii Europejskiej kluczowa jest solidarność energetyczna, musimy się zabezpieczyć i to wszyscy, by ta zima nie była dla nas zaskoczeniem.

Reklama

Komisja Europejska w przyszłym tygodniu chce zaapelować i przedstawić plan co do oszczędzania energii. Chyba trochę późno?

To fakt, o tym, jak wygląda sytuacja, wiemy do lutego tego roku. A oszczędzanie jest jednym elementów, który pozwoli na odejście od tradycyjnych źródeł energii i uniezależnienie się od Rosji.

No właśnie, bo Rosja robi co chce. Padały apele, by Niemcy zamknęli Nord Stream 1. A tymczasem to Kreml rozgrywa. Niby trwa przerwa techniczna, ale mało kto w Berlinie wierzy w to, że Rosja odkręci po 21 lipca kurek z gazem. Co wtedy, jaki jest plan B?

Jeżeli w ciągu 10 dni gaz nie popłynie przez Nord Stream 1, no to musimy zacząć się dobrze przygotowywać do zbliżającej się zimy. Po pierwsze trzeba zwiększyć zakup gazu z innych krajów, również gazu płynnego. Powinniśmy go solidarnie dzielić pomiędzy poszczególne kraje Unii Europejskiej. Należy napełnić magazyny gazowe najlepiej w 80-90 procentach, po trzecie trzeba oszczędzać, oszczędzać i jeszcze raz oszczędzać, zarówno jeżeli chodzi o przemysł jak i zwykłe gospodarstwa domowe. Ostatecznie musimy zacząć myśleć o alternatywach dla gazu i tradycyjnych źródeł energii. Tutaj mam na myśli lepsze wykorzystanie odnawialnych źródeł, trzeba wykorzystać potencjał, który już mamy. Dzięki temu będziemy mogli sami lepiej przetrwać zbliżającą się zimę. 

Ale co można zrobić w Niemczech, jeżeli patrzymy na istniejącą infrastrukturę?

Trzeba zwiększyć dostawy z innych krajów jak Belgia, Holandia czy Norwegia, trzeba postawić na gaz płynny. Dobrze, że właśnie powstaje na szybko gazoport i zamówione zostały terminale mobilne. Poza tym, trzeba zadbać o magazyny gazowe, no i co powtarzam: oszczędzać, bo potencjał jest tu spory, jak się okazuje.

Politycy dopiero teraz przyznają, że Niemcy popełnili ogromny błąd, stawiając na jedną kartę, czyli na rosyjski gaz. Szczerze przyznają, że przez wiele lat nikt was nie słuchał.

To prawda, Niemcy popełniły wielki błąd. Energetyczna strategia ostatnich 15 lat jest porażką. Krytykowaliśmy ją od samego początku. Mówiliśmy jasno, jeżeli powstaje już gazociąg Nord Stream 1, to trzeba też zadbać o budowę gazoportu dla gazu płynnego. Nie wolno stawiać na jednego konia. No i dziś płacimy za tą strategię wysoką cenę.

Ceny gazu mają wzrosnąć nawet trzykrotnie, a co z ropą, bo o niej ostatnio mniej się mówi, może dlatego, że ceny na stacjach benzynowych i w hurcie spadły?

- Ale i tak są wysokie i niestety zaczną ponownie rosnąć, najpóźniej w okolicach zimy w momencie, gdy zacznie w Europie działać embargo na rosyjską ropę. Warto wiedzieć, że rynki już nerwowo reagują w związku sytuacja energetyczną. Nie tylko ceny ropy pójdą w górę, musimy spodziewać się, że podobnie stanie się z gazem, jak pan wspomniał, i węglem. Dlatego powinniśmy przede wszystkim zacząć oszczędzać i wykorzystywać energię odnawialną w większym stopniu. 

Ale Niemcy chcą teraz w dużej mierze wykorzystać węgiel do produkcji energii. To spora niespodzianka, bo przecież do 2030 rząd chce odejść od tego surowca. Jest to teraz realne?

Elektrownie węglowe są szkodliwe dla środowiska i w pewnej perspektywie trzeba odejść od produkcji energii z takich elektrowni. Znaleźliśmy się w sytuacji, za którą sami odpowiadamy, musimy reagować na kryzys. Czasowe ich wykorzystanie jest konieczne, ale to nie oznacza, że trzeba wychodzić z ich eksploatacją poza rok 2030. Do tego czasu można stworzyć infrastrukturę do produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Nasze modele i prognozy pokazują, że taki scenariusz jest możliwy i tego odejścia od węgla nie trzeba przekładać.

Mam wątpliwości, czy przy niemieckiej biurokracji uda się przyśpieszyć procesy związane z energią odnawialną.

- Ale będzie to teraz konieczne. Popełniliśmy wiele błędów, teraz trzeba zadbać o to, by firmy z tego sektora miały w Niemczech perspektywy, potrzebujemy fachowców, potrzebujemy sprzętu i materiałów koniecznych do budowy całej infrastruktury.

Ciekawe wydają się ostatnie apele, by przedłużyć funkcjonowanie niemieckich elektrowni atomowych, które zamknięte zostaną pod koniec roku. To dyskusja, która pojawiła się właśnie w kontekście kryzysu energetycznego. 

- Wydłużenie pracy elektrowni atomowych jest nierealne w tej chwili. Wszystko poszło za daleko, ekonomicznie to będzie nieracjonalne. Po pierwsze cofnięte zostały wszystkie zezwolenia, konieczna byłaby też zmiana prawa, trzeba byłoby sprawdzić wszelkie procedury, co trwa minimum rok. Do tego wszystkiego konieczny byłby zakup elementów paliwowych, a to nie są zakupy, które odbywają się w ekspresowym tempie. Zatem sprawy nie da się załatwić na szybko.

To jeszcze nie koniec. Pojawiają się różne prognozy co do samego kryzysu, ile on może potrwać? Faktycznie wszystko zależy od wojny w Ukrainie?

- Niestety musimy nastawić się na dłuższy kryzys, to będzie kryzys, który trwać będzie niezależnie od sytuacji w Ukrainie. Problemem są tradycyjne źródła energii, od których trzeba odejść, bo obciążają one sytuację gospodarczą. W tej chwili mamy do czynienia z całym łańcuchem kryzysów... to pandemia, kryzys energetyczny, w końcu globalny kryzys gospodarczy. Musimy zacząć mądrze działać. Przede wszystkim trzeba oszczędzać, inwestować w rodzimą gospodarkę, wspólnie w Europie realizować cele klimatyczne. To potrwa, ale dzięki temu wyjdziemy obronną ręką. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy