Reklama

Reklama

Proces islamskich terrorystów we Francji

Islamscy terroryści, którzy należeli do rozbudowanej siatki dżihadystów stanęli przed sądem w Paryżu. To największa tego typu sprawa we Francji. Proces ma potrwać prawie dwa miesiące.

Na ławie oskarżonych zasiada dwadzieścia osób - w wieku od dwudziestu trzech do trzydziestu trzech lat, którzy ulegli radykalizacji poglądów pod wpływem ideologii dżihadu szerzonej przez dwa meczety - pod Paryżem i w Cannes. Zeznawać będzie osiemdziesięciu świadków i czternastu ekspertów. Akta ważą 85 ton. 

Proces dotyczy siatki, która miała swoje filie w Torcy pod Paryżem, w Cannes na Lazurowym Wybrzeżu, a także w Strasburgu. Jej członkowie są odpowiedzialni za próbę ataku przy użyciu granatu na żydowski sklep z żywnością koszerną na podparyskich przedmieściach. Siatka planowała zamachy we Francji w latach 2012-2014, między innymi na koszary wojskowe i w czasie karnawału w Nicei. 

Reklama

Sędzia, który bierze udział w procesie, podkreślił, że są to radykalni islamiści, którzy chcieli zniszczyć wartości republikańskie i wprowadzić we Francji prawo koraniczne. Na ławie oskarżonych zabraknie duchowego przywódcy siatki Jeremiego Louis-Sidney’a - fanatyka chętnie uciekającego się do użycia siły, który zginął w 2012 roku w czasie interwencji policji. 

Oskarżonym grożą kary od kilku lat więzienia po dożywocie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL