Reklama

Reklama

Prezydent Joe Biden nazwał rzeź Ormian ludobójstwem

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden nazwał rzeź Ormian ludobójstwem. Takie słowo padło w oświadczeniu wydanym z okazji dnia upamiętnienia tej zbrodni. Komunikat mówi o 1,5 mln Ormian "deportowanych, zamordowanych lub zmuszonych do marszu do śmierci podczas kampanii eksterminacji". - Radzę Stanom Zjednoczonym, by przyjrzały się własnej historii i teraźniejszości - odpowiedział na to Ibrahim Kalin, rzecznik prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Z kolei dla Armenii to kwestia nie tylko "prawdy i historycznej sprawiedliwości", ale także bezpieczeństwa.

"Każdego roku tego dnia wspominamy życie wszystkich tych, którzy zginęli w ludobójstwie Ormian za czasów Imperium Osmańskiego i ponownie zobowiązujemy się, by taka zbrodnia nie zdarzyła się nigdy więcej" - napisano w oświadczeniu opublikowanym przez Biały Dom.

Już wcześniej, w piątek, Bloomberg informował, powołując się na źródła, że prezydent Biden powiedział tureckiemu przywódcy Recepowi Tayyipowi Erdoganowi, iż uzna rzeź Ormian z lat 1915-1917 za ludobójstwo.

Tym samym jest pierwszym prezydentem USA od 40 lat, który nazwał tak publicznie masowe mordy w Imperium Osmańskim sprzed ponad 100 lat. Ostatni raz takiego terminu spośród amerykańskich przywódców użył w 1981 roku Ronald Reagan.

Reklama

Wpływowa w USA diaspora Ormian od lat lobbuje, by amerykański rząd oficjalnie uznał masakrę sprzed 100 lat za ludobójstwo. Działania te zostały wzmocnione w trakcie ubiegłorocznego krwawego konfliktu zbrojnego w Górskim Karabachu, gdzie Turcja aktywnie wspierała przeciwko Armenii stronę azerbejdżańską.

Reakcja władz Armenii

W grudniu 2019 roku Senat Stanów Zjednoczonych przyjął jednomyślnie rezolucję, uznającą za ludobójstwo rzeź Turków na Ormianach w Imperium Osmańskim w czasie I wojny światowej, w latach 1915-1917. Wcześniej rezolucję uchwaliła Izba Reprezentantów.

Rzeź Ormian jest drugim po Holokauście najlepiej udokumentowanym ludobójstwem w czasach nowożytnych. Według tureckich obliczeń zginęło wówczas 972 tys. osób, natomiast Ormianie liczbę ofiar szacują na 1,5 mln osób.

Premier Armenii Nikol Paszynian oświadczył, że uznanie rzezi Ormian za ludobójstwo przez prezydenta USA Joe Bidena to dla jego kraju kwestia nie tylko "prawdy i historycznej sprawiedliwości", ale także bezpieczeństwa.

Zdaniem Paszyniana deklaracja Bidena jest szczególnie ważna z uwagi na ubiegłoroczny konflikt zbrojny w Górskim Karabachu, gdzie Turcja aktywnie wspierała przeciwko Armenii stronę azerbejdżańską.

Ankara protestuje

W odpowiedzi tureckie ministerstwo spraw zagranicznych stwierdziło, że Turcja "nie będzie od nikogo pobierać lekcji na temat naszej historii". 

Szef MSZ Turcji Mevlut Cavusoglu napisał, że "całkowicie odrzuca" decyzję prezydenta USA Joe Bidena o uznaniu za ludobójstwo rzezi Ormian w Imperium Osmańskim w latach 1915-1917. Jak dodał, jest to decyzja "oparta jedynie na populizmie".

"Polityczny oportunizm jest największą zdradą pokoju i sprawiedliwości" - napisał Cavusoglu na Twitterze we wpisie opublikowanym krótko po wydaniu przez Biały Dom oświadczenia nazywającego zbrodnię na Ormianach ludobójstwem.

Turcja podkreśla, że do masakr na Ormianach doszło w czasie konfliktu i nie miały one podłoża etnicznego bądź religijnego. Ankara protestuje przeciwko określeniu "ludobójstwo" i kwestionuje szacowaną na ponad 1 mln liczbę ofiar. Przyznanie się Turcji do tego ludobójstwa jest jednym z warunków przyjęcia jej do Unii Europejskiej.

Dotychczas ludobójstwo Ormian uznało 30 krajów na świecie, w tym Polska. Fakt ten uznały także Parlament Europejski, Rada Europy i papież Jan Paweł II.

Dzień Pamięci o Ludobójstwie Ormian

Tłumy odwiedziły w sobotę kompleks pomników upamiętniających rzeź Ormian i złożyły kwiaty pod wiecznym ogniem na wzgórzu Cicernakaberd w stolicy Armenii, Erywaniu. Jak informuje agencja AP, złożone przez odwiedzających wzgórze kwiaty utworzyły ścianę mierzącą 2 metry wysokości.

Obchodzony w sobotę Dzień Pamięci o Ludobójstwie Ormian upamiętnia wydanie przez tureckie władze w 1915 r. rozkazu aresztowania setek ormiańskich intelektualistów, co uznawane jest za początek systematycznych prześladowań, które pochłonęły życie ponad miliona ludzi.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje