Reklama

Reklama

Prezydent Duda spotkał się z prezydentem Mattarellą

Prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą spotkał się we wtorek w Rzymie z prezydentem Włoch Sergio Mattarellą. Rozmowa dotyczyła przyszłości UE, kryzysu imigracyjnego, sytuacji na Ukrainie i relacji z Rosją.

Prezydencka para przyleciała do Włoch w poniedziałek po południu. Pierwszego dnia trzydniowej wizyty prezydent Duda rozmawiał z premierem Włoch Matteo Renzim.

Prezydencki minister Krzysztof Szczerski mówił polskim dziennikarzom, że prezydenci Duda i Mattarella rozmawiali o tym, co robić, by powstrzymać podział UE. Jak podkreślił, zarówno Włochy, jak i Polska są zwolennikami jedności europejskiej, która jest w interesie obu naszych krajów.

"Panowie prezydenci rozmawiali o zagrożeniach dla jedności europejskiej, które wynikają i z narastającego w krajach Europy Zachodniej eurosceptycyzmu, rozczarowania Europą, a także z tych wszystkich ruchów, które dzisiaj kwestionują europejską jedność, czego efektem było referendum w Holandii czy pierwsza tura wyborów w Austrii" - mówił Szczerski.

Reklama

Jak dodał, "dzisiaj Europa potrzebuje głosu na rzecz jedności przeciwko podziałowi i ten głos może zabrzmieć wspólnie z Warszawy i Rzymu".

Szczerski poinformował, że prezydenci Polski i Włoch rozmawiali także na temat kryzysu imigracyjnego i tego, w jaki sposób UE powinna na niego odpowiedzieć, jak należy walczyć ze źródłami tego kryzysu.

"Dzisiaj Europa potrzebuje mądrego zarządzania tym kryzysem, to znaczy nie szukania prostych odpowiedzi, szybkich środków, które byłyby nieakceptowalne przez wszystkie kraje UE" - podkreślił Szczerski.

Trzecim tematem rozmowy prezydentów była sytuacja na Ukrainie i relacje z Rosją. "Wspólnym punktem było przekonanie, że podjęcie dialogu z Rosją nie oznacza zgody na naruszanie prawa międzynarodowego, nie oznacza przechodzenia do porządku dziennego nad tym, co wydarzyło się na Ukrainie" - powiedział Szczerski.

Jak dodał, odprężenie w relacjach z Rosją, którego chcieliby wszyscy, nie może odbywać się za cenę obniżenia standardu relacji międzynarodowych, czyli przestrzegania prawa międzynarodowego.

Z Rzymu Marzena Kozłowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy