Reklama

Reklama

Prezydent Chin ostro potępił atak dżihadystów na hotel w Mali

Xi Jinping - prezydent Chin - ostro potępił w sobotę krwawy zamach terrorystyczny na hotel w stolicy Mali Bamako, w którym w piątek zginęło 21 osób, w tym trzech Chińczyków.

"Aby utrzymać pokój, Chiny wzmocnią współpracę międzynarodową w walce z terrorystami, którzy atakują niewinnych ludzi" - zadeklarował w państwowej telewizji.

Chińska firma budowy kolei potwierdziła śmierć swoich pracowników, którzy w Mali omawiali projekty współpracy z przedstawicielami afrykańskich rządów.

Według chińskiego MSZ czterej inni obywatele Chin zostali uratowani.

Do ataku na hotel przyznała się ekstremistyczna organizacja Al-Murabitun, kierowana przez Mochtara Belmochtara. Ugrupowanie powstało w 2013 roku po opuszczeniu przez Belmochtara Al-Kaidy w Islamskim Maghrebie. Organizacja przekazała, że domaga się m.in. uwolnienia rebeliantów z malijskich więzień.

Reklama

W operacji odbijania zakładników brały udział siły malijskie, wspierane przez specjalne jednostki francuskie i amerykańskie. Wsparcia akcji udzieliło ok. 40 członków antyterrorystycznego oddziału francuskiej żandarmerii (GIGN).

Islamscy ekstremiści uzbrojeni w broń palną i granaty wdarli się w piątek rano do luksusowego 190-pokojowego hotelu z okrzykami "Allahu Akbar". Według zarządzającej hotelem grupy Rezidor w chwili ataku w hotelu znajdowało się ok. 170 osób, w tym 140 gości.

Rosyjskie MSZ potwierdziło, że wśród 21 ofiar śmiertelnych ataku na hotel są też Rosjanie. Według mediów chodzi o dwóch obywateli Rosji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy