"Potężny cios" dla światowego mocarstwa. Byli u Maduro tuż przed pojmaniem
Prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro wywleczono z prezydenckich apartamentów kilka godzin po tym, jak po tych samych dywanach stąpał specjalny wysłannik chińskiego rządu. Przypadek? Niekoniecznie.

Wydarzenia minionego weekendu w Pałacu Miraflores w Caracas podzieliły świat. Pojmanie Nicolasa Maduro przez Amerykanów szef chińskiego MSZ uznał za "potężny cios dla Chin".
Prezydenta Wenezueli wywleczono z prezydenckich apartamentów kilka godzin po tym, jak po tych samych dywanach stąpał specjalny wysłannik chińskiego rządu.
Faktem jest, że przejęcie przez Stany Zjednoczone kontroli nad Wenezuelą to nie tylko prestiżowa utrata wpływów przez Chiny na rzecz największego rywala. To także "niebezpieczny precedens" - jak już teraz wydarzenia w Caracas określił sekretarz generalny ONZ António Guterres.
Wenezuela - interwencja USA. Chińskie "nie" dla "policjantów" i "sędziów" świata
W pierwszych reakcjach na ujęcie Maduro chińskie MSZ potępiło działania Amerykanów. Zażądało natychmiastowego uwolnienia pary prezydenckiej. Ostrzegło też Trumpa, że odpowiada on teraz za życie przywódcy Wenezueli i jego żony. Szef chińskiego MSZ Wang Yi wyraźnie i jednoznacznie określił wydarzenia w Caracas jako "potężny cios dla Chin".
Wpływowy chiński polityk powtórzył to, co Chiny o Stanach Zjednoczonych mówiły już w przypadku wcześniejszych interwencji. Żadne państwo nie może działać jak "światowy policjant", a żaden naród jak "światowy sędzia".
Nicolas Maduro i Rok Ognistego Konia
Zaledwie kilka godzin przed operacją amerykańskich specjalsów w Pałacu Miraflores po tych samych dywanach co oni stąpał Qiu Xiaoqu. To specjalny wysłannik Chin ds. Ameryki Łacińskiej. Wytrawny dyplomata. Były ambasador Chin m.in. w Brazylii, Boliwii i Meksyku. Do Caracas przyjechał potwierdzić sojusz Wenezueli i Chin.
Nagrania ze spotkania Maduro i Qiu po jego pojmaniu nabierają nowych znaczeń. Panowie wymienili się podarkami, pośród których był wizerunek ognistego konia. W połowie lutego w Azji rozpocznie się nowy rok. Według kalendarza księżycowego będzie to właśnie Rok Ognistego Konia. Chińczycy do takich lat podchodzą z rezerwą. Według wierzeń przynoszą one ze sobą "energię zmian i nieprzewidywalność". Tak jak konie, które czasem potrafią kopnąć.

Na pożegnanie chiński wysłannik usłyszał na schodach Miraflores "xie xie" - "dziękuję" w języku mandaryńskim, któremu towarzyszył wyrażany rękoma gest pozdrowienia "gongxi". Mało który przywódca zdobyłby się na taką wylewność. Szczególnie wobec o wiele niższego rangą chińskiego urzędnika.
Maduro nie docenił Amerykanów. I przecenił wpływ kluczowej obecnie dla Chin inicjatywy Globalnego Południa, której Wenezuela jest częścią.
USA interweniują w Wenezueli. "Nie chodzi o Chiny"
To nie był sygnał dla Chin - uważa analityk Ośrodka Studiów Wschodnich dr Michał Bogusz.
- Chiny nie są tutaj głównym czynnikiem, który wpływał na decyzję i działania administracji Trumpa. To, że zatrzymanie Maduro nastąpiło po spotkaniu z Chińczykami, było bardziej zbiegiem okoliczności niż celowym działaniem - dodaje.
- Ta operacja była przygotowywana przez miesiące, wymagała przekupienia i przeciągnięcia na swoją stronę sporej części administracji Maduro. Na pewno wywiadu, służb bezpieczeństwa itd. Skupianie się na tym, że jest to element rywalizacji z Chinami, wydaje mi się błędem - uważa dr Michał Bogusz.
Analityk przyznaje jednak, że jeśli Chińczycy odegrali jakąś rolę w tych wydarzeniach, to ich działania były "ostatnią kroplą", która przelała czarę.
- Dwa tygodnie temu w dużych sztabowych ćwiczeniach Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej jeden ze scenariuszy, specjalnie wypuszczony do chińskich mediów, z premedytacją pokazywał działania chińskiej armii na Morzu Karaibskim i w Zatoce Meksykańskiej - mówi Bogusz.
Chińskie manewry, nawet prowadzone palcem na mapie, ale w strefie wpływów USA, mogły być taką właśnie kroplą.
Wenezuela a "efekt domina"
Od soboty w wielu publikacjach można odnaleźć echa pytań o następstwa ujęcia Maduro. Co jeśli inne niż USA państwo uzna, że nie podoba mu się prezydent jeszcze innego kraju? Co jeśli powoła się przy tym na przypadek kolebki demokracji i działania demokratycznie wybranego prezydenta narodu uznawanego za wolny?
Czy dla Chin i Rosji nie będzie to jak wypuszczenie dżina z butelki? Dr Michał Bogusz brutalnie tłumaczy, że... nie. Bo Chińczycy i Rosjanie już teraz nie myślą w takich kategoriach jak my.
- Pułapka myślowa polega na tym, że my zakładamy, że tak zwane Globalne Południe myśli tak samo jak my. A ono tak nie myśli. Ono żyje w tym brutalnym, realistycznym świecie, w którym duże mocarstwa robią, co chcą, od dawna. Rosja i Chiny nigdy nie wpadły "w pułapkę" naszego myślenia.
- My wierzyliśmy - i trzeba użyć czasu przeszłego - że ten świat działa trochę inaczej, że można go ucywilizować. Dla Globalnego Południa jest to tylko potwierdzenie tego, co zawsze uważali, że silni robią, co chcą, a mniejsi muszą się z tym pogodzić, nauczyć manewrować i żyć - kończy Bogusz.
Straszak na Kima
Do apeli o uwolnienie Maduro dołączyła także Korea Północna. Kiedy Maduro lądował w Nowym Jorku - Kim Dzong Un naciskał czerwony przycisk. Tym razem nie jądrowy. Komunistyczna Północ testowała w niedzielę pociski hipersoniczne.

Cytowany przez południowokoreańską agencję Yonhap Lim Eul-chul, profesor Instytutu Studiów Dalekowschodnich Uniwersytetu Kyungnam uważa, że zatrzymanie Maduro Kim może odczytać jako "potężny" sygnał dotyczący własnego bezpieczeństwa.
I wbrew pozorom nie jest to fantasmagoria, że marines mogliby wylądować także w Pjongjangu. Jeden z byłych wysokich rangą oficerów południowokoreańskiej armii przekonywał mnie podczas wizyt w Seulu, że chodzi wyłącznie o "czerwone linie".
- Jeśli USA uznają, że istnieje realne zagrożenie np. transferu technologii jądrowych czy materiałów jądrowych poza Koreę Północą - nie zawahałyby się wespół z Koreą Południową interweniować nawet w Pjongjangu - mówił Interii, prosząc o zachowanie anonimowości.
Malezja też na nie
Działania Waszyngtonu krytycznie oceniła też Malezja. Premier Anwar Ibrahim zaapelował do Trumpa, aby uwolnił Maduro i jego małżonkę.
Zaledwie dwa miesiące temu podczas spotkania Anwara z Trumpem w Kuala Lumpur mikrofony wyłapały żart Malezyjczyka świadczący o jego specyficznym poczuciu humoru: "Ja już siedziałem w więzieniu, a ty prawie do niego trafiłeś" - powiedział Anwar.
W ferworze brutalnej walki a scenie politycznej Malezji polityk sądzony był m.in. za korupcję czy przestępstwa "obyczajowe".
Malezji jednak - tak jak sekretarzowi generalnemu ONZ - nie podoba się, że wydarzenia w Caracas mogą stanowić precedens.
Co z wizytą Trumpa w Pekinie
Co z planowaną na kwiecień wizytą Trumpa w Pekinie? Amerykański prezydent w wywiadzie dla Fox News bagatelizował wpływ pojmania Maduro na relacje z Chińczykami. Po raz kolejny podkreślił, że Xi zrozumie, bo to jego "przyjaciel".
Zasugerował, że Chińczycy otrzymają też więcej wenezuelskiej ropy. A tak poza tym, zdaniem Trumpa, Chińczycy "przejdą nad tym do porządku dziennego".
Chyba że jednak nie przejdą.
Tomasz Sajewicz, Siem Reap


















