Reklama

Reklama

Poszedł na imprezę i... zgubił poufne dane całego miasta

Dane ponad 460 tys. mieszkańców japońskiego miasta wyciekły po tym, jak nośnik, na którym się znajdowały został skradziony. Do przejęcia poufnych informacji doszło w nietypowy sposób. Pracownik, który miał dane przy sobie, poszedł na imprezę i... słuch o danych zaginął.

Sprawę opisuje CNN. Jak czytamy, do zdarzenia doszło w Amagasaki w Japonii. Pracownik firmy zapewniającej obsługę świadczeń dla gospodarstw zwolnionych z podatku poszedł po pracy na drinka. Impreza jednak zdecydowanie za bardzo go wciągnęła, bo mężczyzna odurzony alkoholem nawet nie był w stanie wrócić do domu. Zamiast tego zasnął na ulicy.

Nośnik z danymi zaginął

Nazwiska pracownika nie ujawniono. Wiadomo tylko, że to mężczyzna po czterdziestce. Cała sprawa zakończyłaby się bez echa, gdyby nie to, że mężczyzna zgubił poufne dane... całego miasta Amagasaki.

Reklama

Chodzi o dane ponad 460 tys. mieszkańców - precyzuje CNN. Mężczyzna w ubiegły wtorek pozyskał dane z urzędu miasta i skopiował je na zewnętrzny nośnik, by móc użyć ich w codziennej pracy. Dane zawierały nazwiska, daty urodzenia i adresy wszystkich mieszkańców Amagasaki.

W skopiowanych danych były również poufne informacje - takie jak dane podatkowe, numery kont i informacje o gospodarstwach odmowych, które otrzymują pomoc publiczną, m.in. na opiekę nad dziećmi.

Jeszcze tego samego dnia mężczyzna poszedł na imprezę, a tam zgubił torbę, w której przechowywał nośnik. Nie jest jasne, czy dane już wyciekły. Dysk jest bowiem zaszyfrowany. Jak jednak wskazuje CNN, jest to prawdziwy łup dla potencjalnego nowego "właściciela".

Czarne chmury zbierają się również nad samym pracownikiem. Choć był upoważniony do dostępu do danych, nie miał prawa ich przenosić na osobne urządzenie. Mężczyznę skrytykowano również za niewykasowanie newralgicznych danych po zakończeniu pracy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy